Start Region Przyroda Kluby Prasa Poezja Galeria Linki
               
 
Przegląd prasy lokalnej

2011-07-24 16:40:31

NOWE "Spalski staw znów przelał się przez groblę. Ratowano przed spłynięciem do Pilicy letni bar-kawiarnię >Przy turbinie<. Udało się, ale możliwe, że po raz ostatni.
Po czwartkowych ulewach pełne były wszystkie zbiorniki i stawy. Także te na Gaci, dopływie Pilicy, w Konewce i w Spale. Pierwsze przelewają się przez jazy i nadmiar wody spływa niżej, nie stwarzając problemu. Problem powstaje w Spale. Na drodze wody staje jaz, który niegdyś piętrzył wodę, źródło energii dla carskiej elektrowni. Do dziś pozostała nazwa miejsca, budyneczek w spalsko-carskim stylu i staw z jazem oraz stawidłami. Jest też woda i drzemiąca w niej energia, której nikt teraz praktycznie nie jest w stanie kontrolować, choć kiedyś takie możliwości były.
Ze względu na ich charakter jazy można podzielić na stałe i ruchome. Te drugie wyposażone są w odpowiednie zamknięcia. W przypadku jazów ruchomych możliwa jest regulacja ich wysokości, co daje większe możliwości zarządzania zasobami wodnymi rzeki czy zbiornika, regulację ich poziomu. Spalski jaz należy do ruchomych i zezwalałby na regulację poziomu wody, gdyby rzeczywiście był ruchomy. Ponoć jeszcze dwadzieścia czy może trzydzieści lat temu był. Odpowiednie służby dbały, żeby wszystkie tryby, zębatki i >maglownice< dawały się obracać i poruszać. Potem ktoś machnął ręką na carskie wynalazki, a czas zrobił swoje, skutecznie unieruchamiając stawidła. Taki stan trwa do dziś.
- W piątek, gdzieś koło godz. 11 zauważyliśmy, że woda dość gwałtownie przybiera. Najwyraźniej przelały się górne zbiorniki - opowiada Robert Papis, dzierżawca terenu i właściciel baru >Przy turbinie<. - Podnieśliśmy alarm, próbując zawiadomić gminne centrum kryzysowe, ale przez dłuższy czas - bezskutecznie. Lepszy skutek odniosły interwencje na powiatowym szczeblu, w centrum kryzysowym i straży pożarnej, choć tam siły były zaangażowane w ratowanie sąsiadów po huraganowej nawałnicy, jaka nawiedziła powiat opoczyński, Drzewicę i Przysuchę. Z powiatu jednak przyjechali. I z centrum, i z komendy PSP. Woda wtedy przelała się już przez groblę stawu i szukała drogi obok jazu, drążąc w ziemi nowe koryta Gaci, podmywając brzegi i stojące na nich drzewa. Zaczynało być naprawdę groźnie, a nie bardzo było jak się ratować.
Z pomocą przyszli strażacy z OSP w Królowej Woli i Inowłodzu. - Próbowaliśmy udrożnić istniejący awaryjny przepust, kierujący nadmiar wody kanałem obok jazu, ale połączenie kanału ze stawem okazało się zatkane. Strażacy wyciągali jakieś kołdry, koce, co sugerowało, że ktoś, komu zależy na wyższej wodzie w stawie, specjalnie zatyka odpływ! Komendant straży rozważał już sprowadzenie ekipy płetwonurków, którzy odetkaliby odpływ, ale wtedy woda zaczęła ustępować. Nie popłynęliśmy jeszcze do Pilicy, ale było naprawdę blisko.
Choć woda tym razem ustąpiła, to zagrożenie nadal trwa. I nie chodzi tylko o letni bar. Jeśli następnym razem stary, unieruchomiony jaz nie wytrzyma naporu wody albo ta przedrze się bokiem, roznosząc groblę z drogą, ze stawów zejdą masy wody, które rozniosą most na drodze krajowej 48 i samą drogę na tym odcinku i trafią dalej na spalską oczyszczalnię ścieków. Czym to grozi? Lepiej nawet nie myśleć. Zagrożenie jest realne, bo plac nad stawem spalskim już nieraz był pod wodą, a następny kryzys może spowodować nawałnica, o jaką, przy panujących obecnie anomaliach pogodowych, całkiem nietrudno.
Problem znany jest nie od dziś. Inowłodzcy radni poprzedniej kadencji, zastanawiając się nad możliwościami i sposobami zagospodarowania terenu nad spalskim stawem, rekomendowali poprzednim gospodarzom gminy, głośno i stanowczo, odnalezienie bądź odtworzenie dokumentacji technicznej urządzeń zapory carskiej elektrowni i przeprowadzenie na tej podstawie remontu, który przywróciłby sprawność jazu i stawideł, a tym samym bezpieczeństwo wodne w tym miejscu. Radni sugerowali też nawet, aby pokusić się o rekonstrukcję wodnej siłowni, która mogłaby stanowić kolejną atrakcję turystyczną Spały. Skuteczne mogłyby być starania o zewnętrzne środki na ten cel. Ale to jakby melodia przyszłości. Teraz najważniejsza jest eliminacja istniejącego ciągle zagrożenia. - Widać jednak do tej pory ważniejsze były inne priorytety - mówi Papis. - Oby ich dalsze preferowanie nie skończyło się dramatem - dodaje."

Marek Miziak "W piątek prawie popłynęli", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 29 z 22 lipca 2011 r.

*

"Gdy jest piękna pogoda, na Pilicy robi się tłoczno. 9 lipca z nurtem spływały setki kajaków. Taka forma wypoczynku jest coraz bardziej popularna.
[...]
Ekolodzy i przyrodnicy twierdzą, że spływy są zagrożeniem szczególnie dla ptaków wodno-błotnych.- Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że spływy to ciekawa forma wypoczynku i nie mamy nic przeciwko niej - mówi Tomasz Dzierżanowski, pracownik spalskiej sekcji Głównej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Łodzi. - Organizatorzy powinni jednak egzekwować od swoich klientów kilka zasad.
Nie ma większego problemu, gdy spływ prowadzony jest w sposób kulturalny, jego uczestnicy zachowują się w miarę cicho, a na brzeg wychodzą w miejscach do tego wyznaczonych. Nie ma również problemu, gdy dłużej podróżujący na noclegi zatrzymują się również w miejscach wyznaczonych. I takie są na terenach przyrzecznych. Organizatorzy je znają i pomagają w ich załatwianiu. Często jednak spływy prowadzone są na dziko i w mało kulturalny sposób. Turyści często nadużywają alkoholu. Zachowują się głośno, nie zwracają uwagi, gdzie się zatrzymują i gdzie palą ogniska.
- Dolina Pilicy jest ważnym miejscem lęgowym dla wielu gatunków ptaków - mówi T. Dzierżanowski. - Są płoszone. Najgorzej jednak, gdy na miejsce postoju lub noclegu wybierane są piaszczyste wyspy. Tymczasem na nich wiele ptaków zakłada gniazda i wychowuje młode. Wybierając takie miejsca, chronią się przed drapieżnikami, jak również i człowiekiem.
Przyrodnicy nie chcą już wspominać o wycinaniu na wyspach roślinności, np. na ognisko czy śmieceniu. Ich zdaniem, spływy są już na tyle modne, że nadszedł czas, by zastanowić się na wykonaniem badań naukowych o ich wpływie na środowisko. Gdy nad Pilicą powstawały parki krajobrazowe i inne tereny chronione, nie było tylu kajakarzy i nikt się nad tym problemem nie zastanawiał. A trzeba pamiętać, że nawet gdy kajakarze będą stosować się do zaleceń przyrodników, rzeka i tak może ich przyjąć tylko pewną liczbę.
- Takie badania trzeba będzie zlecić - mówi T. Dzierżanowski. - Być może będzie z nich nawet wynikać, by ograniczyć spływy w czerwcu czy lipcu. Jednak nie po to, by zapobiec rozwojowi spływów, ale po to, by kolejne pokolenia kajakarzy na Pilicy mogły podziwiać różnorodność przyrody."

war "Spływy, ale w zgodzie z naturą"

"Wygląda na to, że początki osadnictwa na Brzustówce, obchodzącej w tym roku 600-lecie pierwszej wzmianki historycznej, trzeba będzie cofnąć aż o dwa tysiące lat! Wskazują na to wstępne wyniki badań wykopaliskowych prowadzonych od dwóch tygodni na obrzeżach tej dzielnicy, tuż za ujęciem wody z Pilicy.
Rozbili tutaj obóz badacze pradziejów pod kierunkiem magistra archeologii Michała Góry z Fundacji Uniwersytetu Łódzkiego. [...]
Mają one charakter ratowniczy i polegają na odsłonięciu oraz eksploracji i udokumentowaniu pradziejowego stanowiska rozkopanego w ubiegłym roku przez mieszkańca Brzustowa, prowadzącego tutaj nielegalne poszukiwania militariów. Przy okazji wykrywaczem metali natrafił on na żelazne przedmioty związane z rozciągającym się w tym miejscu pradziejowym cmentarzyskiem. Wśród nich był doskonale zachowany grot włóczni oraz nożyce i nożyk. Stanowiły one wyposażenie dwóch grobów popielnicowych, zawierających w glinianych urnach spalone na stosie szczątki wojowników.
[...] [archeolodzy] oszacowali metrykę znalezisk na II-III wiek naszej ery, wiążąc je z tzw. kulturą przeworską (epoka żelaza) z okresu wpływów rzymskich. [...]
... archeolodzy zlokalizowali na pradawnym cmentarzysku aż pięć dobrze zachowanych grobów popielnicowych, a w tym cztery męskie i jeden kobiecy. Wprawdzie gliniane, mocno przepalone urny nie przetrwały w całości, ale ich zawartość przeszła oczekiwania badaczy. Oprócz spalonych szczątków kostnych włożono bowiem do nich rytualnie zgięty żelazny grot włóczni, sprzączki i końcówki do pasów, nożyki i nożyce. W jednej z urn znajdowała się precyzyjnie wykonana z brązu ozdobna zapinka do odzieży, tzw. fibula. Wszystkie te przedmioty, pomimo upływu co najmniej 1800 lat, zachowały się w nadspodziewanie dobrym stanie.
Przy okazji archeolodzy zbadali miejsca rozkopane nielegalnie w ubiegłym roku, znajdując w nich jeszcze kilka interesujących przedmiotów. Obok natrafiono na jeszcze starsze ślady pradziejów, sięgające epoki brązu. Prawdopodobnie pochodzą z osady, istniejącej w tym miejscu około V w. p.n.e. Dla kierującego wykopaliskami M. Góry obecne odkrycia pod Brzustówką są jednymi z najcenniejszych i najciekawszych stanowisk archeologicznych w jego dotychczasowej karierze badawczej. Cmentarzysko, pozostawione przez ludność należącą do plemion germańskich, a dokładniej wandalskich, nie przypadkiem zlokalizowano na brzegu Pilicy. Rzeka mogła stanowić w wierzeniach tych ludzi swoiste sacrum, oddzielające świat martwych od świata żywych w postaci osady położonej na jej drugim brzegu. [...]
Warto dodać, że badania stały się również dobrą okazją do zarobienia pieniędzy na resztę wakacji dla 25-osobowej grupy dziewcząt i chłopców, uczących się w tomaszowskich szkołach średnich oraz studentów różnych uczelni. Jak zgodnie podkreślają, udział w wykopaliskach jest dla nich także świetną okazją do poznania najdawniejszych dziejów ich nadpilickiej małej ojczyzny. [...]"

K.A. "W głąb pradziejów Brzustówki", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 28 z 15 lipca 2011 r.

*

"Niepokojąco czarne chmury powitały w sobotę, 25 czerwca 36 członków i sympatyków oddziału PTTK w Żarnowie, w tym trzyosobową delegację koła PTTK z Ukrainy, żądnych przeżycia niecodziennych wrażeń w kontakcie, z uznawaną za jedną z najpiękniejszych rzek w Polsce - Pilicą.
Spływ kajakowy rozpoczął się w Łęgu Ręczyńskim z miejscowej przystani. Na szczęście wypogodziło się i tylko czasem siąpił drobny ciepły deszczyk, delikatnie pluszcząc po powierzchni wody. Po krótkiej odprawie rozpoczęto wodowanie 20 kajaków. [...].
Podczas spływu odbyły się dwie przerwy w celu nabrania sił i podzielenia się dotychczasowymi wrażeniami. Pierwsza wypadła w Trzech Morgach, miejscowości słynącej z malowniczego, wiszącego mostu. Dalsza podróż kajakami przebiegała na trasie Trzy Morgi - Biała [...].
Uczestników spływu zafascynowała mijana przyroda i piękno samej rzeki. Podczas podróży kajakami, towarzyszył grupie biały łabędź. Po drodze można było spotkać również inne ptactwo wodne i leśne.
Dużą atrakcją było przepłynięcie pod mostem w Sulejowie, gdzie zakończyła się trasa spływu (26 km). [...]
Następnego dnia po śniadaniu odbył się konkurs krajoznawczy w formie testu >Co wiesz o Pilicy?<. Przystąpiło do niego 12 osób [...]"

Grażyna Szafińska "II Żarnowski Spływ Kajakowy", "TOP Tygodnik Opoczyński" nr 27 z 8 lipca 2011 r.

*

"Nie mają wakacji budowniczowie inowłodzkiego zamku. [...] Ostatnio otulali foliowymi opończami świeżo wzniesione fragmenty murów, by deszcz nie zaszkodził zaprawie. Kręcą się wprawdzie betoniarki, przy pryzmach ziemi pracują maszyny, ale rude kamienie, podstawowy budulec zamkowy, wędrują do góry w wiadrach zawieszonych na linie. Kielnia i sprawne dłonie rzemieślników są podstawowymi narzędziami przy wznoszeniu murów średniowiecznej budowli. Nowymi zastępuje się te zamienione przez czas w kamienny rumosz. Przyznać trzeba, że nowe fragmenty nie odbiegają wyglądem od pierwowzoru znajdującego się przecież tuż obok. Jeśli nawet się nieco różnią, to na korzyść. Wewnątrz powstają ściany wynikające z projektu adaptacji przyziemia zamku do przyszłych, nowych potrzeb.
Prace rekonstrukcyjne, zgodnie z zaleceniami konserwatora zabytków, prowadzone są tak, by w oryginalnym stanie zachować to, co zachować można. To jest rekonstrukcja ruiny i tę ruinę ma być widać, choć będzie to obiekt użytkowy.
[...]
Kierujący zamkowymi pracami Grzegorz Piątkowski z pewną obawą spogląda na kurczące się szybko zapasy budulca, specyficznego, rudego piaskowca. Inowłodzki kamieniołom został niemal z kretesem zapomniany. Chyba, że ktoś kiedyś wpadnie na pomysł, by pokazać turystom źródło budulca, z którego powstał niegdyś kościół św. Idziego, zamek i wiele innych inowłodzkich budowli, jak choćby strażnica pożarniczej drużyny.
Nie jest to jednak rozwiązanie na teraz. Na bieżące prace wystarcza jeszcze kamienia odzyskanego z odgruzowania ruiny, z rozbiórek budynków, które powstały kiedyś z kamienia pozyskiwanego z zamkowej ruiny. Budowniczowie czekają jednak na dalsze partie rudego piaskowca. O tym, że go kiedyś braknie, myślano już podczas budowy wieży zamkowej. Podobnego kamienia szukano w całej Polsce. Zastępczy budulec znaleziono w kamieniołomie w Radkowie, w Kotlinie Kłodzkiej. Jest też podobny w rejonie Żarnowca. Trwają badania właściwości tamtych piaskowców. Inowłodzki ma je specyficzne. Nie jest np. nasiąkliwy, co decyduje o jego trwałości. [...]"

Marek Miziak "Pną sie do góry zamkowe mury", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 27 z 8 lipca 2011 r.

*

"W poniedziałek i we wtorek (27 i 28 czerwca) w Ośrodku Konferencyjno-Szkoleniowym >Zacisze< w Spale dyskutowano na temat planów zadań ochronnych dla obszarów Natura 2000: Lasów Spalskich i łąk ciebłowickich.
>Opracowywanie planów ochronnych dla obszarów Natura 2000 na obszarze Polski< to nazwa projektu współfinansowanego przez Unię Europejską ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko 2007-2013. - Spotkaliśmy się w Spale, żeby porozmawiać na temat korzyści płynących z tworzenia sieci obszarów Natura 2000. Te obszary postrzegane są przez społeczeństwo głównie przez pryzmat doliny Rospudy. Jednak mało kto wie, jak duże korzyści dla rozwoju turystyki i rolnictwa może przynieść ochrona zagrożonych wyginięciem siedlisk przyrodniczych oraz gatunków roślin i zwierząt - mówi Arkadiusz Malec z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Łodzi.
Na dwudniowe obrady do Spały zjechali przedstawiciele: Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z Warszawy, Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Łodzi, Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Mazowiecko-Świętokrzyskiego Towarzystwa Ornitologicznego oraz naukowcy z Uniwersytety Łódzkiego, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i lokalni przedsiębiorcy.
[...]
Obszar Natura 2000 Lasy Spalskie obejmuje 2016 ha powierzchni i położony jest na terenie czterech gmin: Inowłódz, Lubochnia, Tomaszów i Czerniewice. Najwięcej, bo 68% tego obszaru, zajmuje Spalski Park Krajobrazowy. Na tym terenie są też liczne rezerwaty przyrody: Gać Spalska, Konewka i Spała, jak również użytek ekologiczny Skarpa Spalska.
Lasy Spalskie obejmują fragment kompleksu leśnego, położonego po obu stronach Pilicy. Ich osią jest odcinek dolny rzeki od Spały do Teofilowa, z wyłączeniem tych miejscowości oraz dolina rzeki Gać - lewobrzeżny dopływ Pilicy.
Jest to teren równinny, na którym dominują lasy liściaste - 52% i iglaste - 26%. Spotykamy tutaj siedliska ubogich grądów, dąbrów świetlistych i borów sosnowych, w większości porosłe drzewostanami sosnowymi. W dolinach rozwijają się łęgi jesionowo-olszowe i zarośla wierzb wąskolistnych. W dolinach rzecznych zachowały się naturalne układy roślinności, z ziołoroślami nadrzecznymi, zaroślami i lasami łęgowymi. Stwierdzono tutaj 5 rodzajów siedlisk, zgodnych ze wspomnianą dyrektywą unijną. Przetrwały też 250-letnie dęby i graby oraz 200-letnie sosny.
Bunkry w Konewce, znajdujące się na tym terenie, są jednym z największych w Polsce zimowisk nietoperzy. Występuje co najmniej 8 gatunków tych zwierząt, a najbardziej popularne są: mopek, nocek duży i nocek Bechsteina. - Co roku wspólnie z naukowcami z UŁ liczymy nietoperze. Ich liczba stale rośnie. W tym roku naliczyliśmy około 1,4 tys. osobników. Nie boją się ludzi, znakomicie wkomponowały się w ruch turystyczny. Chowają się nawet za szybami gablot - mówi Juliusz Szymański, opiekun i dzierżawca bunkrów w Konewce.
Łąki Ciebłowickie zajmują powierzchnię 475 ha, z czego połowę siedliska łąkowe i zaroślowe. To obszar położony w dolinie Pilicy, w miejscu, gdzie rzeka swobodnie meandruje, a cała dolina podlega procesom geomorfologicznym i biologicznym. Zaliczyć do nich należy regularne zalewy Pilicy, które pozwalają na coroczne odnawianie się zbiorowisk roślinnych i trwanie związanych z doliną ekosystemów. To bardzo istotne zjawisko, zwłaszcza w kontekście wycofywania się rolnictwa z tych terenów.
Na tym obszarze stwierdzono występowanie 8 siedlisk przyrodniczych oraz 11 gatunków zgodnych z dyrektywą. W siedliskach łąkowych, turzycowiskach i ziołoroślach występują: modraszek telejus, modraszek nausitous, czerwończyk nieparek, trzepla zielona oraz pachnica dębowa. Łąki ciebłowickie stanowią jedno z trzech największych skupisk starorzeczy na całym obszarze doliny Pilicy. Żyją tutaj: traszka grzebieniasta, kumak nizinny, wydra oraz bóbr europejski oraz ptaki m.in.: bąk, bączek, derkacz, kropiatka, błotniak łąkowy, błotniak stawowy, zimorodek.
Główne zagrożenia dla tych terenów to przede wszystkim: wypalanie łąk, trzcinowisk i turzycowisk, zasypywanie odpadami starorzeczy, zanieczyszczanie Pilicy (głównie sinice z zalewu), dzikie wysypiska i nieuregulowana gospodarka ściekowa (nieszczelne szamba).
Zadania ochronne na obszarach lasów spalskich i łąk ciebłowickich ma realizować zespół, do którego będą należeć przedsiębiorcy, przyrodnicy i samorządowcy. Rola tych ostatnich wydaje się najważniejsza. Mają edukować w tym zakresie społeczność lokalną, włączyć do planów zagospodarowania przestrzennego swoich gmin obszary Natura 2000 i objąć je specjalnym nadzorem."

ag "Plany dla natury", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 26 z 1 lipca 2011 r.