Start Region Przyroda Kluby Prasa Poezja Galeria Linki
               
 

Rafał Orlewski


NIEBIESKIE ŹRÓDŁA

.......................-..Maryli i Tadzikowi
...................-......Przewoźnikom

Nigdy nie próbowałem napisać
o oczach - nawet odwzajemniających
miłość,
ani o swoich, które właśnie dojrzały
do wyśnionej maestrii chirurga.

A przecież wciąż noszę w sobie
ten odcień Niebieskich Źródeł
zbliżony głębią do najdroższych oczu,
gdy oboje byliśmy tu z wami
wiosennym popołudniem, z zadumą
i olśnieniem nie do nazwania,
albowiem wodne serce tej ziemi
zdawało się rozniecać tylko czułość.

Może chciało źródlaną mową
powróżyć nam o przyszłości
z każdym dniem płowiejącej
i przestrzec przed czymś,
czego przeczuć nie sposób,
a może prosić o miejsce
w pamięci...

Czyżby nie było świadome tego,
że nasze nim zauroczenie będzie
długo pełniło w oczach rolę
pięknej jak tęcza, ale opuszczonej
nazbyt wcześnie kurtyny?

Ale i to wysoce możliwe,
że istota źródlanego pulsu
tkwi w barwach wywierzyska
podarowanych oczom
zawsze tu zadziwonym -
skoro ta cząstka ojczyzny
jest jak oaza serc owocujących
listkiem przyjaźni, pąkiem miłości
i - poezją.

       
         
     
POCAŁUNEK

.........................Andrzejowi Kobalczykowi

Gawędy znad modrych wód
to pocałunek Pilicy.
Człowiek swe dłonie w nich splótł
z tym, czego nie mógł policzyć.

A nie mógł człowiek, bo wciąż
tego dokonać nie sposób -
rzeka się wije jak wąż
w meandrach ludzkiego losu.

Więc jak policzyć te dni,
miesiące, lata i wieki,
w których się tworzy i śni
przy nurcie złocistej rzeki?

Pilica - złocista w dzień,
modra o zmierzchu, o świcie...
Człowiek tu wrasta jak pień
w dorzecze - by trwało życie.

 
         

WILEŃSKI WIERSZ ZNAD PILICY

.......Młodym Polakom z Wilna
.......na harcerskim obozie
.... ..w Trzechmorgach, 1 sierpnia 1990 r.

Pilica dzisiaj wolno płynie
ukryta wśród spragnionych brzegów,
gdy ponad nimi po równinie
gna koń szalony - upał w biegu.

Rzeka przyśpieszy, jeśli nocą
dyszące zwierzę łeb pochyli
do snu. I gwiazdy z nieba skoczą
wprost w twoje oczy - w głębię chwili.

Tak się ten pejzaż - skoro zechce -
zanurzy w naszych dni pozłocie,
jak zanurzyła się w Wilejce
ongiś pieśń ptaków polskich w locie.

Odloty polskie: pieśń tęskniąca
do dziejów, w których "serce roście",
do kraju, gdzie w życzliwym słońcu
mówi i słucha się najprościej.

Tu się Pilica wolno toczy,
choć ciągle nurt ma niespokojny,
jak niespokojnie patrzą oczy
człowieka, który stał się wolny.

Tam w szlak pamięci wpłynie wartko,
gdy wiosna stopi krę wzburzoną,
a ty pochylisz się nad kartką,
na której ogień krwi zapłonął.

Może rozpali się tu, w lesie
przeciętym ostrzem dna Pilicy
i może z tobą go poniesie
na Wileńszczyznę w tajemnicy.

Albowiem tylko potajemnie
słuchamy własnych serc odgłosu...
Takoż przedzierał się przeze mnie
wiersz dla tak różnych - wspólnych losów.

       
         
     
NA BIWAKU

.......................................Orliczkom

Szary pas piliczny Trzymorgi owinął,
zasłaniając niebo sennością jesieni,
las buduje namiot trzydziestu dziewczynom,
Czeka na ognisko, gdy się tylko ściemni.

Trzaskają gałązki w łakomym płomieniu,
w tajemnicy ognia twarze migotają,
tańczy wiersz z piosenką po pniach i korzeniach,
w zarosłym okopie smutek się przyczaił.

Dopala się wieczór nad brzegiem Pilicy,
w kręgu dotyk dłoni dla spełnienia marzeń...
Tak pozostaniemy w zapachu żywicy,
aż ostatnie spadną kartki z kalendarza.