Start Region Przyroda Kluby Prasa Poezja Galeria Linki
               
 
Archiwum III kw. 2007 r.

"W opoczyńskim muzeum właśnie udostępniono do zwiedzania nową wystawę czasową.
Ekspozycję zatytułowano >Zamknięty krąg - wystawa prac malarskich Marii Bunzel z Modrzewka<. Tytuł nawiązuje bezpośrednio do biografii autorki, która urodziła się w Modrzewku na ziemi opoczyńskiej i tu właśnie powróciła.
[...]
Maria Bunzel twórczość plastyczną rozpoczęła od grafiki, rozwijając swoje malarstwo w technice akwareli, pasteli i oleju. Tematami jej prac są pejzaże - ukochane zakątki, miejsca, które odwiedza, najchętniej nazywając je >swoimi na ziemi<, architektura ta dawna, wiejska, stare, chylące się chaty, młyny, kościółki znikające z naszego krajobrazu, a także kwiaty i martwa natura. [...]
Dużą część swoich prac autorka poświęciła opisaniu piękna ziemi opoczyńskiej, jak również Nadpilicza.
[...] Wystawa będzie czynna do końca roku. Istnieje możliwość zakupu prezentowanych obrazów."

"Zamknięty krąg", "TOP - Tygodnik Opoczyński" nr 39 z 28 września 2007 r.

*

"Krzysztof i Arkadiusz Wojciechowscy zostali zwycięzcami Rodzinnego Rajdu Nawigacyjnego dla Turystów Zmotoryzowanych "Nadpilickie safari - szlakiem carskich łowów". Impreza pod patronatem starosty tomaszowskiego odbyła się w minioną niedzielę.
Automobilklub Tomaszowski od trzech lat organizuje rodzinne rajdy turystyczne. W tym roku organizatorzy postanowili zmienić formułę i zaproponowali zabawę podobną do marszu na orientację. Załogi miały do odnalezienia kilkanaście punktów kontrolnych, dysponując mapą. Rajdowcy musieli pokonanać około 50 km drogami w dolinie Pilicy. [...] Ekipy wyruszyły spod siedziby automobilklubu na trasę wiodącą głównie Lasami Spalskimi. Oprócz szukania punktów kontrolnych, uczestnicy odpowiadali na wiele pytań dotyczących zabytków architektonicznych, skarbów natury itp.
[...]
Podsumowanie imprezy odbyło się w niedzielny wieczór przy ognisku na przystani OSiR nad Pilicą. [...]
- To była piękna, ale jednocześnie trudna zabawa - opowiada zwycięzca Krzysztof Wojciechowski. - Niby człowiek mieszka w Tomaszowie i zna okolice, a tymczasem okazuje się, jak w wielu miejscach jeszcze nie był. [...] Współorganizatorami rajdu byli: Spalski Park Krajobrazowy, Centrum Turystyczne Południk 20 oraz Powiatowe Centrum Informacji Turystycznej.

(poż) "Po drogach i wertepach Nadpilicza", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 39 z 28 września 2007 r.

*

"W Skansenie Rzeki Pilicy ruszyła długo oczekiwana odbudowa drewnianego budynku dawnej poczekalni kolejowej z Czarnocina.
[...] poczekalnia z przystanku kolejowego >Czarnocin< (dawna nazwa >Wolbórka<) została zbudowana w latach 80-tych XIX wieku. Była to jedna z kilku lub kilkunastu identycznych, drewnianych budowli, wykonanych w warsztatach kolejowych w Warszawie i ustawionych wzdłuż ówczesnej kolei warszawsko-wiedeńskiej. Poczekalnia z Czarnocina, jako jedyna z nich, przetrwała do dzisiaj [...] Opuszczona i pozbawiona należytej opieki drewniana poczekalnia zaczęła niszczeć w zastraszającym tempie. [...]
[...] piotrkowska delegatura Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Łodzi uwzględniła wniosek Skansenu Rzeki Pilicy, wyrażając w październiku ub. r. zgodę na przeniesienie do niego rzeczonego budynku. [...] Należy podkreślić, że jest to szczególnie cenny nabytek dla tej placówki. Wiąże się on bowiem ściśle z historią Nadpilicza, a także z przestrzenią kulturową wytworzoną w przeszłości przez rzekę Pilicę i jej dopływy. Obiekt, skonstruowany metodą >modułową<, reprezentuje niezwykle urokliwą >architekturę uzdrowiskową<, odznaczającą się wieloma koronkowymi zdobieniami z drewna. Koresponduje ona znakomicie z licznymi kurortami i letniskami, funkcjonującymi w końcu XIX i na początku XX wieku nad Pilicą i jej dopływami. [...]
Na dodatek historia tej poczekalni wiąże się osobą znakomitego polskiego pisarza-noblisty Władysława St. Reymonta. W latach młodzieńczych na stacyjce >Wolbórka< spędzał on wiele czasu. Jego rodzice byli wtedy właścicielami położonego nieopodal młyna wodnego na rzece Wolbórce. [...]

Na odbudowę tego obiektu wraz z rekonstrukcją brakujących i zniszczonych detali, a także na adaptację drewnianego zabytku do nowych funkcji zarezerwowano w tegorocznym budżecie miasta kwotę nieco ponad 200 tys. zł. [...]
Dodajmy, że w odbudowanej dawnej poczekalni kolejowej z Czarnocina kierownictwo skansenu planuje wyeksponowanie dokumentów i pamiątek związanych z bogatymi tradycjami kuracyjnymi Pilicy i Nadpilicza."

K.A. "Trzecie życie stacyjki Reymonta", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 38 z 21 września 2007 r.

*

"[...] zapraszam Państwa do lektury o naszym zamku noszącej tytuł >Prawda i legendy o zamku drzewickim<. Powstały one po pożarze zamku, który miał miejsce w 1814 roku. Od tego czasu, jak opiewają ludowe podania, dziwne się działy zjawy w starym zamczysku. [...]
Będąc małym chłopcem, słyszałem od starszych ludzi o zamurowanej zakonnicy, która złamała śluby zakonne, o tajemniczym lochu pod rzeką z zamku do kościoła, czy też o lochu, który miał się ciągnąć od zamku drzewieckiego do zamku opoczyńskiego i który można było przemierzać karetą. [...]
Ale istnieje też i prawda o zamku drzewickim, na kanwie której te legendy powstały. Prawda ta sięga inkwizycji w Polsce, a ruiny zamku drzewickiego, choć tajemnicze, istnieją do dziś jeszcze w całej swej krasie i poezji. Są piękne i wspaniałe.
[...]
Zamek drzewicki - dawna siedziba rodu Drzewickich - zaliczany jest do tzw. ruin żywych. budowlę wzniesiono z dwóch rodzajów piaskowca - ściany z piaskowca żółtego i pomarańczowego, którego złoża znajdują się nad zalewem na Drzewiczce, natomiast naroża, gzymsy i portal z odpornego na wietrzenie piaskowca wydobywanego w dolinie rzeki Brzuśni około 4 km od zamku. Łuki oporowe, osadzenia portali i węgarów zbudowano z cegły. Będące od dwóch stuleci w ruinie mury zamku, wciąż zachwycają zwiedzających ciekawymi rozwiązaniami architektonicznymi. Zachowały się w nich dwa style: gotycki i renesansowy."

Ryszard Bogatek, "Wieści znad Drzewiczki" nr 2/62/2007 r.

*

"Mija pół roku od chwili, gdy stowarzyszenie Dolina Pilicy, wywodzące się w prostej linii od Leadera+, dysponuje konkretnymi możliwościami realizacji projektu pod nazwą >Pilica - rzeka, która łączy<. Te konkrety to 450 tys. złotych. Stowarzyszenie rozlicza się właśnie z pierwszej transzy - 150 tys. zł. [...]
W listopadzie 2005 r. gminy Tomaszów i Inowłódz postanowiły zjednoczyć wysiłki w dotarciu do związanych z Leaderem unijnych środków. Na początek udało się uzyskać 150 tys. zł na wsparcie powstania Lokalnej Grupy Działania.
26 maja 2006 r. Sąd Rejonowy w Łodzi dokonał wpisu Stowarzyszenia Dolina Pilicy do Krajowego Rejestru Sądowego. Wpis ten pozwolił nowo powstałej LGD na złożenie 21 czerwca 2006 r. wniosku o dofinansowanie realizacji projektu noszącego nazwę >Pilica, rzeka, która łączy<. W lutym 2007 r. do Stowarzyszenia nadeszła informacja, że złożony wniosek został oceniony pozytywnie i zakwalifikowany do dofinansowania.
Celem projektu jest aktywizacja społeczna i gospodarcza obszaru poprzez włączenie go w procesy rozwojowe kraju, wykorzystanie potencjału turystycznego, kulturowego, historycznego i przyrodniczego oraz zwiększenie atrakcyjności obszaru Doliny Pilicy.
Jak informuje prezes stowarzyszenia Bronisław Helman, rozlicza się ono właśnie z pierwszych 150 wydanych tysięcy złotych. [...]
Prezes Helman twierdzi, że coś już się jednak udało. Stowarzyszenie wsparło np. inicjatywy organizowania imprez integrujących społeczności obu gmin a także o szerszym zakresie oddziaływania. To np. >Sobótki<, Dzień Dziecka, >Festiwal w Krajobrazie<, Dni Gminy Inowłódz, zbliżające się Święto Ziemniaka. Istotniejsze są, zdaniem prezesa, projekty >prowokująco - inspirujące<. Należy do nich np. gotowy już projekt koncepcyjny zagospodarowania tzw. Ogrodów Smardzewickich. To tradycyjna nazwa błoni nad Pilicą, które mają się stać w przyszłości magnesem dla turystów. Ma tam być zagroda w formie skansenu i tradycyjnie zbudowane domki dla wczasowiczów. Wyłaniany jest twórca podobnej koncepcji dotyczącej terenów byłego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Inowłodzu.
Prawdziwym urzeczywistnieniem idei zawartej w nazwie projektu >Pilica, rzeka, która łączy< będzie projekt szlaku turystycznego Smardzewice - Inowłódz. Co interesujące, będzie to szlak kajakowo-rowerowy. Najpierw spływ Pilicą, potem powrót na rowerach.
[...].
Najprawdopodobniej pod koniec września do dwóch gmin znad Pilicy dołączy gmina Wolbórz. Warunkiem działania Leadera jest obszar, na którym żyje co najmniej 10 tys. mieszkańców. Dla wolborskiego Leadera jest to rozwiązanie tego problemu, dla tomaszowsko - inowłodzkiego - istotne wzmocnienie potencjału."

M. Miziak "Leader, który łączy"

"Na start spalskiej imprezy organizowanej przez Lokalną Organizację Turystyczną zgłosiła się rekordowa ilość uczestników, bo aż 51 cyklistów. Były w tej grupie dwa zespoły zorganizowane. Pierwszy to 7-osobowy team >kwadransowych grubasów< pod dowództwem radnej miejskiej Krystyny Koselak. Drugi zespół przyjechał z Wolborza. Tworzyło go dwanaście osób, członków Wolborskiego Towarzystwa Kultury i Turystyki. [...]
Przejechali malowniczą trasą - śródleśnym traktem od Królowej Woli do Wielkiej Woli, przez gęste bory pozostałości Puszczy Spalskiej. [...]
Podobały się cyklistom śródleśne stawy powstałe ze spiętrzenia rzeczki Gać. Stawy, rzeczka i to, co je otacza, to nowo utworzony rezerwat przyrody Gać Spalska. Wyruszyli około 10.00, a wrócili ok. 14.00. Wszyscy. Przejechali ok. 35 kilometrów.
Grupa wolborska zaagitowana przez Krystynę Koselak zapowiedziała swój udział w >Rodzinnym rajdzie rowerowym<. Ten wyruszy na trasę 2 września i będzie przebiegał częścią Szlaku rowerowego im. Zygmunta Goliata (wzdłuż brzegów Zalewu Sulejowskiego, w tym przez teren gminy Wolbórz).
Spalski rajd to nie jedyna rowerowa impreza minionej niedzieli. W okolicy bunkra w Konewce spotkałem ośmioosobową grupę rodzinno-przyjacielską, która przyjechała leśnymi trasami z Czerniewic. [...]
Następny >Spalski rajd rowerowy< 16 września."

JaPa "Renesans roweru"
"Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 33 z 17 sierpnia 2007 r.

*

"W ostatnich latach naukowcy ornitolodzy obserwują istotny i dość dramatyczny spadek liczebności lęgowych ptaków wodnych. [...] Po części odpowiadają za to czynniki niezależne od człowieka [...] Jeśli jednak na to nałożymy negatywną działalność ludzką, to może ona stać się tym języczkiem u wagi, który skokowo doprowadzi do załamania liczebności populacji czapli, kaczek, gęsi, mew, kormoranów i wielu innych.
Głównym zagrożeniem jest zmiana siedlisk tych ptaków w wyniku robót hydrotechnicznych i melioracji, które wciąż przebiegają w naszym kraju głównie w kierunku odwadniającym. [...] Można by mnożyć przykłady z naszej części województwa łódzkiego, kiedy to nie zważając na skutki przyrodnicze, doprowadzono do osuszenia wielu mokradeł, wyprostowania rzek, zasypania stawów i oczek wodnych. Najbardziej tracą na tym niezwykle rzadkie kaczki łąkowe: płaskonos i cyranka. [...]
Wielokrotnie w naszym regionie dochodziło do strzelania w czasie polowań w gatunki objęte ochroną i których zabicie zagrożone jest dla sprawcy karą grzywny lub nawet pozbawienia wolności. Jednak ze względu na tzw. niską szkodliwość społeczną czynu sprawy takie są umarzane. [...]
Nasilającym się ostatnio problemem stało się zjawisko zatruwania się ptaków wodnych ołowiem pochodzącym ze śrucin czy ciężarków wędkarskich. [...] Ptaki traktują te kawałki ołowiu jako tzw. gastrolity do trawienia pokarmu czy nawet jako sam pokarm. Chętnie je spożywają i niestety dość szybko giną w wyniku zatrucia. Inną bolączką dla miłośników obserwowania dzikich ptaków i dla ich samych jest pozostawianie przy brzegach przez wędkarzy kawałków zaplątanych żyłek wędkarskich. Zakończone są one haczykami z pokarmem dla ryb. [...] Chwytają taką bezpańską żyłkę i tragedia gotowa. Często można obserwować nad Zbiornikiem Sulejowskim czy nad Miedzną zwisające kawałki żyłek z dziobów łabędzi i kaczek."

Jacek Tabor "Ptaki wodne zagrożone", "TOP - Tygodnik Opoczyński" nr 32 z 10 sierpnia 2007 r.

*

"Odbył się kolejny [12.] Festiwal [w Krajobrazie] wśród inowłodzkich pejzaży i klimatów. Miał, według założeń, być manifestacją hołdu dla natury i poukładanej ciszy, pod prąd skrzeczącej bez opamiętania rzeczywistości i wszechobecnemu chaosowi. I był! Nawrotem ku korzeniom i śniadaniom na trawie, spotkaniem niekonwencjonalnych twórców. [...]
[...] główną korzyścią gospodarzy różnych festiwalowych imprez w kraju i za granicą jest najazd gości z różnych stron świata i fama, którą w różne strony świata roznoszą. W tym przypadku - fama o Inowłodzu i jego otwartości na różne, plastyczne, dźwiękowe, mistyczne i somnambuliczne przejawy kultury pangeicznej.
Ku tym wszystkim rejonom świadomości i podświadomości zwrócił się tegoroczny festiwal i z sukcesem, bo jego uczestnicy - widzowie i wykonawcy, mieli prawdziwą szansę na oderwanie się od publikatorowych przekazów i ucieczki w sztukę w krajobrazie.
Nie zawsze do końca jednak, bo inaugurujący festiwal w czwartek, 19 lipca, spektakl teatru Terminus A QUO "Pani Nosek" wg Helmuta Kajzara kazał sięgnąć do własnych życiowych doświadczeń. Teatr ten, stały i wierny bywalec inowłodzkich letnich spotkań ze sztuką, i tym razem dostarczył niezwykłych wrażeń. Najbardziej chyba niezwykłych w późny, piątkowy wieczór, podczas spektaklu "Króla Leara" (wg Szekspira). Mroczna opowieść o ludzkich namiętnościach, w świetle wcale nie teatralnych, bo autentycznych błyskawic krążącej wokół nawałnicy, na tle ruin średniowiecznego zamczyska, dla tych, którzy odważyli się zostać widzami spektaklu będzie przeżyciem niezapomnianym. [...] Terminus A QUO kończył teatralną część festiwalu, przejmującymi "Mistyfikacjami" wg poezji Waldemara Żelaznego, tym razem znów na tle średniowiecznych murów kościółka Idziego. [...]
Jarek Luteracki, artysta inowłodzko - łódzki, był jednym z autorów wystawianych obrazów. Nie brakło tym razem grafik, fotografii, kompozycji komputerowych, autorów z Polski, jak Leszczyńscy z Gdańska, ale także swoich, głownie tomaszowskich, jak Marek Kwaśniak, Małgorzata Modlińska, Marcin Staniec, Piotr Modliński czy Radosław Trzciński, leśnik z Nadleśnictwa Spała. Leśnikami obrodziło, bo swoje niezwykłe fotografie przedstawił też leśnik, jednocześnie jeden z głównych twórców i animatorów inowłodzkiego festiwalu - Marek Leszczyński. Niezwykłe, bo wyszukujące elementy piękna w przerażającym ogromie górniczych szkód, których okolicom Inowłodza nie oszczędzono. [...]
[...] nie odbył się koncert plenerowy zespołu "Chwasty", ale nadrobiono to z nawiązką, zwłaszcza podczas koncertu stanowiącego ukoronowanie wszystkich muzycznych produkcji festiwalowych, z udziałem zespołów Chwasty, Hati, Lautari, Mołr Drammaz, Pathan, Taq. Nie od rzeczy będzie wspomnieć osobno prawdziwie magiczny, kościółkowy koncert muzyków z Poznania, zespołu "Lautari". Kaukaz, Bałkany. [...]
Performersi też dołożyli swoje akcenty. Widoczne szczególnie, bo performance Piotra Gajdy z Piotrkowa i jego zespołu poprzedziło w piątek oficjalne otwarcie festiwalu w Inowłodzu, dokonane przez wójta Cezarego Krawczyka i dyrektora Marka Leszczyńskiego, którzy wskazali stałe już miejsce Festiwalu w Krajobrazie w inowłodzkim lecie kulturalnym.
Te symboliczne spektakle czyta się na tyle sposobów, ilu jest widzów. Tym razem Gajda wyszedł od ziarna, doszedł do chleba pod najróżniejszymi postaciami, tego w kieliszku nie wyłączając...
Do informacyjnej papki internetowej nawiązała też, jak się zdaje, tomaszowianka Ula Lewańska.
Dawkę niezwykłej poezji, jakby kierowanej do Boga, który jest w każdym liściu i w każdym z nas, zaprezentowała w niezwykłej scenerii wiodącej pod górę kamiennej drogi do "Idziego", ale i na cmentarz, ustawiając na niej "Drogę Krzyrzową" z tylu wierszy, ile stacji - inna tomaszowianka, Anna Marcioch. "Las. Drzewa są normalne. Śnieg skrzypi pod stopami. Na swoim miejscu, w koronach, żyją ptaki. Nie narzucają się ze swoim śpiewem, ale też się z nim nie ukrywają."
I tak by należało zakończyć opowieść o niezwykłym, letnim festiwalu inowłodzkim, złożonym zarówno z wykonawców, jak i z widzów, z muzyki, słów, wrażeń, zamyśleń, odczuć, zespolenia z naturą, jak choćby podczas wędrówki uczestników po rezerwacie "Żądłowice", która mogłaby być symbolem Festiwalu w Krajobrazie..."

Marek Miziak "Ku korzeniom i poukładanej ciszy"

"Rzesza ludzi, sporo straganów, wesołe miasteczko dla dzieci, kramy z jadłem, piwem i miejsca wypoczynku stanowiły w ubiegłą sobotę malownicze tło dla sceny ustawionej na boisku w Lubochni. 21 lipca miejscowy Urząd Gminy ze starostwem zorganizowali tam Pierwszy Powiatowy Konkurs Ubijania Masła. [...]
Trzyosobowe reprezentacje Kół Gospodyń Wiejskich musiały jak najszybciej przerobić trzy litry śmietany w osełkę masła. Konkurs był trudny fizycznie, a walka naprawdę zacięta. Zawodniczkom towarzyszyły grupy głośno dopingujących kibiców, wśród których byli radni, wójtowie i pracownicy poszczególnych urzędów gminnych.
W zawodach wystąpiły reprezentacje dziesięciu gmin naszego powiatu. O laury dla Będkowa walczyła drużyna ze Sługocic w składzie: Anna Zając, Helena Jałmużna i Marianna Brdoń. Budziszewice reprezentował zespół pierwszego w gminie KGW z Mierzna: Urszula Kowalska, Grażyna Woźniak i Bożena Kotynia. Barw Czerniewic broniły panie z KGW w Lipiu: Władysława Brodowska, Elżbieta Błaszczyk i Stefania Lewandowska, Inowłódz wystawił mocną grupę z Brzustowa: Krystynę Kozerę, Katarzynę Kosylak i Marię Mąkolę. Honoru gospodarzy, czyli Lubochni broniło KGW z Tarnowskiej Woli: Grażyna Milczarek, Stanisława Sołtysiak i Celina Stasiak. O dobrą lokatę Rokicin walczyła drużyna z Popielaw: Barbara Najder, Maria Sońta i Lucyna Szewczyk, a o pozycję Rzeczycy: Teresa Gmaj, Krystyna Karwat i Aniela Banaszkiewicz. Wiejską gminę Tomaszów reprezentowała drużyna ze Smardzewic: Helena Plichta, Janina Król i Zofia Kobalczyk, Ujazd drużyna KGW ze Skrzynek: Małgorzata Chlebowska, Irena Rybak i Maria Solarek. Żelechlinek reprezentowały panie z KGW w Sokołówce: Janina Grzegorczyk, Stefania Borowczyk i Elżbieta Łysakowska.
 Sześcioosobowe jury pod kierunkiem Urszuli Ziółkowskiej oceniało czas ubijania masła, wagę i objętość osełki, estetykę wykonania oraz smak.
Zwyciężyła reprezentacja gminy Czerniewice. Zespół pań KGW w Lipiu potrzebował zaledwie sześciu minut i trzydziestu dwóch sekund na przerobienie "przydziałowej" śmietany. Ich osełka miała największą wagę, objętość i pyszny smak. Równie smaczny był produkt uboczny, czyli maślanka.
W turnieju nie było przegranych. Masło i maślanka, które wyprodukowały pozostałe zespoły, nie odbiegały smakiem i jakością od tych, które wyszły spod rąk tegorocznych zwyciężczyń. Komisja konkursowa przyznała pozostałym reprezentacjom gmin drugie miejsce. [...]
[Następnie odbyła się] prezentacja największych producentów mleka w gminie. Wójt Popłoński wyróżnił okazałymi pucharami tych rolników, którzy w roku 2006 dostarczyli do okręgowych spółdzielni mleczarskich największe jego ilości. [...]
Część oficjalną zakończył koncert zespołów: "Skrzynkowianki" z gminy Ujazd, "Brzustowianki" z Inowłodza, "Ludowiaków od Budkowa" oraz młodzieżowego zespołu pieśni i tańca "Lubochnianie". [...]
Panie z kół gospodyń wiejskich częstowały publiczność pajdami świeżego chleba, posmarowanego ubitym masłem lub gęstą śmietaną albo złocistym miodem. Serwowały też pyszne ciasto i napoje w rozmaitych smakach...
Imprezę zakończyła biesiada na świeżym powietrzu. Wieczorem rozpoczęła się wiejska zabawa a ostatni tancerze opuścili drewniany podest o brzasku w niedzielę nad ranem.

Mich "Ubijanie masła"
"Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 30 z 27 lipca 2007 r.

*

"Rolnicy rozmawiali o uprawie nowej rośliny zwanej amarantusem.
W czwartek, 12 lipca, w MDK odbyło się szkolenie rolników w zakresie rolnictwa zorganizowane przez Zarząd Powiatowy PSL i Radę Powiatową Izb Rolniczych. [...]
Rolnikom o uprawie nowej rośliny opowiadał Bronisław Franków, który zajmuje się uprawą amarantusa. Po zakończeniu wykładu, zgromadzeni mieli okazję zobaczyć, jak wygląda owa roślina w Petrykozach, gdzie pan Franków ją zasadził.
[...]
Polska nazwa tej rośliny brzmi szarłat. Jest to roślina łatwa w uprawie i dość odporna na suszę.[...]
[...] szarłat zawiera bardzo drobną frakcję skrobi, dzięki czemu jest ona łatwostrawna i szybko dostarcza organizmowi energii.Ponadto zawartość składników mineralnych takich jak magnez, wapń, fosfor i potas jest w amarantusie znacznie wyższa niż np. w pszenicy. Do niewątpliwych zalet produktów z ziarna szarłatu można równiez zaliczyć wysoką zawartość błonnika i łatwo przyswajalnego białka. [...] Pod względem ilości żelaza amarantus przewyższa wszystkie rośliny 15 mg w 100 g nasion [...])."

"Spotkanie rolników", "TOP - Tygodnik Opoczyński" nr 29 z 20 lipca 2007 r.

*

"O problemie przybijania tabliczek z nazwami ulic do drzew rosnących na terenie Sulejowskiego Parku Krajobrzazowego poinformował nasz czytelnik. [...]
Tablice z nazwami ulic w Barkowicach Mokrych są własnością gminy i to do jej obowiązków nalezy ich własciwe zamontowanie. Burmistrz Sulejowa zaprzecza, że pracownicy urzędu mogli je umieścić na drzewach.
Z miejsca, o których poinformował pan Krzysztof tabliczki zniknęły. - Z tego, co wiem, na miejsce udał się specjalista z Zespołu Nadpilicznych Parków Krajobrazowych i osobiście zdjął te tablice - mói pan Krzysztof. Rzeczywiście taka kontrola miała miejsce po audycji w lokalnej rozgłośni radiowej Strefa FM. [...]
Po kontroli miało być już wszystko w porządku. Jednak w innych miejscach można jeszcze zobaczyć tabliczki. My znaleźliśmy kolejną, dwie uliczki dalej, ale nie była to tablica z nazwą ulicy. Tym razem widniał na niej napis >Teren prywatny<. Nie znaleźliśmy także obiecanych przez gminę specjalncyh słupków. Zauważyliśmy natomiast, że do drzew przybijane są nie tylko tablice z nazwami ulic, ale również kapliczki. Przecież one rónież niszczą drzewa, a nikt nie zwraca na to uwagi."

Anita Wojtala "Nielegalne tabliczki", "Tydzień Trybunalski" nr 29/30 z 19 lipca 2007 r.

*

"Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to w połowie przyszłego roku będziemy mogli pojechać do Spały ścieżką rowerową. Zadanie to znalazło się liście inwestycji, które otrzymają wsparcie z funduszy unijnych.
Jeszcze w tym miesiącu powinna rozpocząć się budowa ciągu pieszo-rowerowego pomiędzy Tomaszowem a Spałą. Inwestycja doczekała się uznania w oczach decydentów. O potrzebie budowy tej ścieżki (wzdłuż ruchliwej drogi krajowej) mówiło się u nas od dawna. Przez ostatnie kilka lat projekt nabierał kształtu. Na jego realizację potrzeba jednak dużo pieniędzy - ponad 4 miliony złotych. Powiat takiej inwestycji sam nie był w stanie sfinansować. Dlatego powstała idea stworzenia programu, w którego realizację zaangażują się oprócz powiatu samorządy miasta Tomaszowa oraz gmin Lubochnia i Inowłódz.
Projekt zakłada zbudowanie ciągu pieszo-rowerowego długości 10.827,5 m (część przez miasto od ul. św. Antoniego, przez Głowackiego, Nowowiejską i Spalską). [...]
Ten szlak rowerowy jest bardzo ważny dla rozwoju miasta i powiatu. Połączy istniejące już ciągi rowerowo-piesze w ul. św. Antoniego i Langego z północno-zachodnimi terenami Tomaszowa oraz leśnymi terenami rekreacyjnymi i Spałą, a w przyszłości z Inowłodzem. Inwestycja podzielona ma być na dwa etapy.
W roku bieżącym powinien powstać odcinek pozamiejski, przebiegający terenami leśnymi wzdłuż drogi krajowej nr 48. W roku 2008 planowane jest wykonanie ścieżki na terenie miasta.

(Poż) "Do Spały na rowerze"

"Pod koniec marca tego roku pisaliśmy o firmowanej przez Światowy Fundusz Ochrony Dzikiej Przyrody (WWF) akcji przywracania do życia polskiego, historycznego bartnictwa. Wskrzeszali je ostatni w Europie autentyczni bartnicy z Baszkirii pod Uralem. [...]
Baszkirowie przyjechali, by zrobić pierwsze barcie, ale też wyszkolić polskich bartników. [...]
Nauka nie poszła w las. Polscy adepci bartnictwa, Tomasz Dzierżanowski ze Spalskiego Parku Krajobrazowego i Andrzej Pazura, podleśniczy z Nadleśnictwa Spała zdołali już samodzielnie wykonać trzy barcie, na tzw. spalskiej Kępie i na terenie rezerwatu Żądłowice. Jest ich teraz w sumie dziewięć. [...] I są efekty! W czterech barciach zadomowiły się już pszczoły i dzielnie pracują. [...]
[...] w tym roku praca przy barciach ograniczy się do obserwacji. Ale w przyszłym roku jest nadzieja na pierwsze miodobranie >spalskiego miodu bartnego<, ścieżkę dydaktyczną, pokazy, naukę itd. We wrześniu nasi adepci bartnictwa mają pojechać do Baszkirii po dalsze nauki."

M. Miziak "Spalskie barcie mają lokatorów"
"Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 28 z 13 lipca 2007 r.

*

"Pomimo decyzji administracyjnej nakazującej wykonanie konserwacji ruin zamku w Drzewicy, właściciel obiektu - osoba prywatna - wcale nie kwapi się do rozpoczęcia robót. [...]
W sprawie przyszłości zamku w ostatnim miesiącu odbyły się dwa spotkania. Pierwsze na początku czerwca w Łodzi. W rozmowach wzięli udział wicewojewoda łódzki Witold Gwiazda, burmistrz Drzewicy oraz Zygmunt Błaszczyk - szef piotrkowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zbytków.
Janusz Reszelewski [burmistrz Drzewicy] potwierdził, że w przypadku niewypełnienia obowiązków przez właściciela zamku gmina zamierza odebrać obiekt [...]
Do drugiego spotkania doszło w miniony czwartek, 28 czerwca, w Urzędzie Gminy i Miasta. W Drzewicy pojawił się przedstawiciel właściciela zamku, który przywiózł ze sobą bogate plany związane z renowacją zabytku. [...]
- Jedynie co może przekonać, to działania, a nie obietnice. Jeśli właściciel nie wykona decyzji konserwatora, rozpoczniemy procedurę wywłaszczeniową - po raz kolejny zapowiedział burmistrz."

pe "Gmina nie odpuści", "TOP - Tygodnik Opoczyński" nr 27 z 6 lipca 2007 r.

*

"W ubiegłą środę (27 czerwca) odbyła się ósma w tej kadencji sesja Rady Gminy Tomaszów Maz. [...]
Najważniejszym chyba punktem obrad była dyskusja nad >Projektem planu aglomeracji z oczyszczalnią ścieków w Zawadzie<. Opinia rady o projekcie była pozytywna, choć głosów w dyskusji nie brakowało. Kanalizacja gminy to ogromne zamierzenie, do którego przymierzają się władze samorządowe. Warunkiem uzyskania unijnych dotacji jest określenie aglomeracji wiejskich, które będą kanalizowane. Część gminy już wcześniej weszła do aglomeracji Tomaszów. [...]
Teraz przyszedł czas na określenie kolejnej aglomeracji. Musi mieć co najmniej 2 tysiące mieszkańców i 120 osób na kilometr sieci kanalizacyjnej. Takie warunki spełnia kompleks wsi: Chorzęcin, Godaszewice, Zawada, Kolonia Zawada, Jadwigów i Łazisko. Podstawowym elementem planowanej sieci jest budowa oczyszczalni w Zawadzie. [...]
Teraz wniosek o utworzenie aglomeracji trafi do województwa. Jeśli zostanie zatwierdzony (a wszystko wskazuje, że tak), kolejnym krokiem będzie sporządzenie wniosku o dofinansowanie inwestycji w ramach Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego na lata 2007-2013. [...]
Radni postanowili ponadto o przystąpieniu przez gminę Tomaszów do komitetu założycielskiego stowarzyszenia >LOT nad Pilicą<. Tak nazywać się ma kolejna na naszym terenie Lokalna Organizacja Turystyczna. Tym razem z siedzibą w Tomaszowie."

Ryszard Pożyczka "Chcą zbudować oczyszczalnie ścieków w Zawadzie", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 27 z 6 lipca 2007 r.

*

"Kilka tygodni temu, w niektórych częściach miasta, głównie przy nieruchomościach zarządzanych przez TBS, pojawiły się pojemniki do segregacji odpadów. [...] jak poinformowali nasz lokatorzy niektórych budynków, pojawił się problem. Zapełnione makulaturą oraz plastikowymi opakowaniami dość długo nie mogły doczekać się opróżnienia, w odróżnieniu od zwykłych kontenerów. Co mogą więc zrobić mieszkańcy domów na podwórkach, których rośnie sterta surowców wtórnych? [...]
- Zgodnie z obowiązującym prawem każdy zakład prowadzący działalność w zakresie odbierania odpadów ma obowiązek ich segregowania. W Piotrkowie koncesję na taką działalność posiadają cztery firmy. Ich obowiązkiem jest więc odbiór także i tych odpadów, a nie tylko odpadów niesegregowanych. W przypadku, gdy taka firma nie wywiązuje się należycie ze swych obowiązków, mieszkańcy mogą zgłosić problem bądź zarządcy nieruchomości, administracji, spółdzielni bądź zadzwonić do Referatu Ochrony Środowiska i Rolnictwa w Urzędzie Miasta - mówi Robert Kowalski z Referatu Ochrony Środowiska i Rolnictwa. [...]
W ostatnich dniach sytuacja uległa poprawie. Być może jest to spowodowane tym, że trwa właśnie kontrola wszystkich miejsc w mieście, gdzie ustawiono pojemniki i kontenery do selektywnej zbiórki odpadów użytkowych. [...]
Zdarza się jednak, że firmy zajmujące się odbiorem odpadów wrzucają wszystko do jednej śmieciarki. Wielu mieszkańców pyta więc, jaki sens ma segregacja odpadów "u źródła" ich powstawania, czyli w gospodarstwach domowych, skoro wszystko i tak trafia do jednego kontenera, a potem na jedno wysypisko? - Taki postępowanie firm świadczy albo o braku odpowiednio przeszkolonych pracowników, albo o niewiedzy szefów tych przedsiębiorstw. Poza tym taka firma ryzykuje wysoką karę, bowiem pod koniec roku każdy zakład zajmujący się odbiorem odpadów selektywnie zbieranych musi okazać się odpowiednią ilością surowców wtórnych przekazanych do recyklera. Jeśli dokumentacja nie wykaże wymaganej ilości, Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska ma prawo nałożyć karę na taką firmę w wysokości od 40 do 200 tys. zł. Wysoka kara może sprawić, że firma przestanie istnieć - mówi Robert Kowalski z Referatu Ochrony Środowiska i Rolnictwa. [...]
Z innego rodzaju problemem borykają się mieszkańcy osiedli domków jednorodzinnych. Chcąc segregować odpady w swych gospodarstwach domowych, muszą podpisywać umowy indywidualnie z firmami zajmującymi się wywozem śmieci. [...] Wiele osób nie wyobraża sobie jednak ustawienia kilku pojemników na niedużej działce. - Próbowaliśmy tworzyć na terenach osiedli domów jednorodzinnych tzw. wysepki ekologiczne, gdzie w jednym miejscu ustawiano kontenery do selektywnej zbiórki odpadów. Niestety, nie zdało to egzaminu - mówi Robert Kowalski - bowiem do pojemników tych wrzucano nie makulaturę, szkło czy opakowania PET, tylko gruz i trawę. Mieszkańcy urządzali sobie w tych miejscach dzikie wysypiska. Właściciele domów jednorodzinnych muszą więc podpisywać indywidualne umowy, a decyzja, czy postawić pojemniki, czy worki, należy już do nich. Worki na odpady firmy dostarczają bezpłatnie."

Agawa "Pytania o sens segregacji śmieci", "Tydzień Trybunalski" nr 27 z 5 lipca 2007 r.