Start Region Przyroda Kluby Prasa Poezja Galeria Linki
               
 
Archiwum III kw. 2001 r.
"W tegorocznej akcji >Sprzątanie świata< wzięło udział w Piotrkowie 10.800 osób. Byli to przede wszystkim uczniowie szkół średnich, podstawowych, gimnazjów, a nawet przedszkoli. [...] ... Wydział Ochrony Środowiska UM zorganizował dla uczniów szkół podstawowych konkurs na największą ilość zebranych puszek aluminiowych i butelek PET. Wzięło w nim udział 9 szkół."

Or "Sprzątanie piotrkowskiego świata", "Tydzień Trybunalski" nr 38 z 27 września 2001 r.

*

"Trzech kłusowników nad ranem w piątek zatrzymali w okolicach Modrzewiny policjanci z sekcji kryminalnej KPP w Końskich. Mężczyźni nieśli odciętą głowę z porożem siedmioletniego jelenia. [...]
Policja zatrzymała całą trójkę, zabezpieczyła broń i głowę zwierzaka."

/MiK/ "Polowanie na jelenia"

"Powiat konecki, jako jeden z pięciu podmiotów z terenu całego województwa, decyzją Zarządu Województwa Świętokrzyskiego został wyróżniony honorową nagrodą za zasługi dla rozwoju turystyki w województwie świętokrzyskim. [...]
- Obok doskonale znanej wszystkim Sielpi, otaczających ją wspaniałych lasów i zbiorników wodnych, największymi atrakcjami turystyczno-rekreacyjnymi naszego powiatu są doroczny spływ kajakowy Czarną, no i naturalnie mające coraz bogatszą oprawę Kuźnice Koneckie, przyciągające z roku na rok coraz większe rzesze gości [...] ... - powiedział sekretarz koneckiego starostwa Tadeusz Szymański.

/TOM/ "Turystyka mile widziana", "Przegląd Konecki" nr 39 z 26 września 2001 r.

*

"Walory turystyczne ziemi nadpilickiej wyrażają się tym, że po obu brzegach rzeki wkomponowane są w piekną, bogatą przyrodę wioski, osady i miasta, które ze względu na swoją architekturę, kapliczki i krzyże przydrożne, mogiły bohaterów wojennych, zabytki i ludowe tradycje, moga zaspokoić wymagania nawet najbardziej wybrednych turystów. Bardzo ciekawa jest też historia tego okręgu i warto ją poznać. [...] ... dzisiaj pragnę przybliżyć Czytelnikom walory turystyczne okręgu nadpilickiego na prawym brzegu rzeki, w szczególności klasztoru i Bazyliki Księży Filipinów w Studziannej-Poświętnym. [...] Droga dla turysty czy pątnika prowadzi do Studzianny od strony Radomia poprzez Przytyk, od strony Warszawy przez Wyśmierzyce i Odrzywół. Natomiast od strony Tomaszowa Maz. poprzez Spałę i Inowłódz. Wędrujacy po nadpilickich okolicach zostaja zauroczeni widokiem Sanktuarium, które pojawia się wśród lasów i pól jak zaczarowany zamek w bajce. [...]
Zbudowany tu, w stylu dojrzałego baroku, klasztor swoim pięknem czaruje pielgrzymów, turystów, szczególnie gdy pokuszą się wejść do środka i oglądać cuda rąk ludzkich. W ołtarzu głównym kościoła jest umieszczony cudowny obraz Matki Bożej Rodzinnej nazywanej Studzienicką. [...]
Na odpusty, jakie się odbywają w Studziannie w Zielone Święta i Św. Michała, zjeżdżają się licznie wierni z całej okolicy. Można na nich spotkać jeszcze wieśniaczki w ludowym stroju opoczyńskim (wełniakach). Ten strój to ginące piękno. [...]
Uroki tej okolicy dodają bory spalskie, przez któe przerzyna się rzeka Pilica. W samym sercu Spały usytuowany jest kościółek modrzewiowy. W lasach żyją jeszcze żubry. [...] Na wschód od Spały, w Inowłodzu, znajduje się, ciekawy, wiekowy zabytek, pochodzący z XI wieku, to jest kościół murowany, z obszerną wieżą, pod wezwaniem św. Idziego. [...] Zaraz za Inowłodzem we Fryszerce można zobaczyć ciekawostkę w postaci młyna wodnego, który mimo jego odremontowania, nie służy mieleniu zboża na mąkę czy obróbce jęczmienia na kaszę. Po obu stronach drogi prowadzącej do Studzianny znajduje się las przeważnie iglasy, który kilometrami ciągnie isę aż do równiny opoczyńskiej."

Marian Redlicki "Studzianna i okolice nadpilickie", "Nasza Gazeta Wyśmierzycka" nr 9/wrzesień 2001 r.

*

"Mroczków. Park w tej miejscowości zajmuje powierzchnię 5 hektarów i pochodzi z przełomu XVIII i XIX wieku. Ma układ tarasowy. Występują w nim głównie gatunki liściaste i częściowo iglaste jak: sosna czy świerk. Z liściastych drzew górują klony, lipy, dęby, olchy. Rośnie tu wiele sędziwych drzew (ponad dwustuletnich) o niepowtarzalnej budowie pni i koron. [...]
Osobliwością parku jest klon zwyczajny, którego wiek ocenia się na około 300 lat. Inną ciekawostką parku są czarne topole, które mają około 200 lat. [...]
Prymusowa Wola. Park w tej miejscowości powstał w XVIII wieku. Jego obszar wynosi 7 hektarów. Ma on charakter ogrodu krajoznawczego. [...]
Pojedyncze dęby, które tam występują wiekiem są znacznie starsze niż sam park (około 300 lat). Wśród starodrzewia występują dęby, brzozy, buk, grab, kasztanowiec biały, lip
y, topole, wierzby i inne. Rośnie w nim łącznie ponad 2000 drzew. W parku zachowała się aleja grabowa, a w jego południowo-wschodniej części kilka drzew z charakterystycznymi korzeniami przyporowymi. [...]
Zameczek. Park w Zameczku zajmuje obszar 4 hektarów. Występują w nim modrzewie, dęby, lipy, klony. Ich wiek określa się na około 200 lat. Zachowały się w nim również fragmenty alei grabowej. [...]
Z innych parków występujących na terenie opoczyńskiego należy wymienić park w Stawowiczkach z alejami dębów i jesionów. Również w Stoku i Rożenku występują stare modrzewie, dęby i świerki.
Dęby. Na szczególną uwagę na terenie opoczyńskiego zasługuje dąb szypułkowy. Rośnie on na terenie dziedzińca w Januszewicach i nosi miano >młodszego brata Bartka<. Jego wiek ocenia się na około 750 lat, zaś jego wysokość wynosi ponad 20 metrów, a obwód pnia 550 cm.
W Siedlowie za Żarnowem rosną trzy sędziwe dęby, które liczą sobie ponad 500 lat. [...] W Dąbrowie nad Czarną rośnie dąb, którego wiek przekracza 400 lat. [...] Za wsią Sługocice rosną cztery dęby, które liczą sobie ponad 300 lat. [...]
Za Prymusowa Wolą znajduje się również dąb, który liczy blisko 200 lat. [...]
Sosna. Za Ossą koło Odrzywołu rośnie sosna o bardzo gęstej koronie, której wiek określa się na około 200 lat."

Z.S. "Pomniki przyrody", "TOP - Tygodnik Opoczyński" nr 37 z 14 września 2001 r.

*

"Inicjatywa wyszła z terenu gminy Kluczewsko i w tej właśnie miejscowości zawiązano nawet >Stowarzyszenie Gospodarstw Agroturystycznych<. [...] Jego prezesem został Witold Depta z Dobromierza... [...] ...właścicielami gospodarstw agroturystycznych są: Roman Kłudziak (Łapczyna Wola), Leszek Rak, Agata Ciszek Dynus (Pilczyca), Bożena Bomba (Łachów), Alfred Strychalski (Rączki), Lucjan Maroń (Praczka), Agnieszka Szymczyk (Kluczewsko), Wiesław i Marianna Czajów (Stanowiska), Wanda i Wiesław Fieckowie (Komorniki), Wiesława i Józef Krupowie (Dobromierz), Beata i Jacek Migoniowie (Pilczyca), Zofia i Kazimierz Nowak (Rączki), Alfred Strychalski (Rączki), Teresa i Wojciech Ostrowscy (Brześć)."

opr. S.J. "Stowarzyszenie Gospodarstw Agroturystycznych >Wypoczynek< w Kluczewsku", "Głos Włoszczowy" nr 9/wrzesień 2001 r.

--*

"... gmina zajęła się modernizacją stacji wodociągowej i oczyszczalni ścieków. Budowane w latach 70. ujęcie wody i stacja uzdatniania od lat wymagały modernizacji. Podobnie wygląda sprawa z nieco młodszą oczyszczalnią, która niemal od chwili uruchomienia pracuje na maksymalnych obrotach, a w tym roku w wyniku powodzi doznała dodatkowych uszkodzeń sprzętu za 24 tys. zł.
Jest już wykonany projekt rozbudowy i modernizacji oczyszczalni. Jak twierdzi pan Banachowicz - zrealizowany powinien być w przyszłym roku, a dzięki temu zwiększy się przepustowość obiektu i jakość oczyszczanej wody. [...]
Trzeba też pamiętać, że w Białobrzegach jest do wymiany 2,5 km rur azbestowych, którymi dostarczana jest woda. Dyrektor W. Banachowicz liczy na sfinalizowanie współpracy ze szwedzką firmą >SIDA< zajmującą się inwestycjami w ochronę środowiska. Znajomość ze Szwedami zawarto podczas targów >WODKAN< w Bydgoszczy, a obiecują oni m.in. pomoc finansową przy realizacji inwestycji ekologicznych - może azbest zostanie zamieniony na coś bardziej strawnego?!"

A. Bartha "Z ratusza", "Gazeta Białobrzeska" nr 9/wrzesień 2001 r.

--*

"... dojdzie jednak najprawdopodobniej w tym roku do skutku inowłodzki Festiwal w Krajobrazie. W zwykłym wakacyjnym, terminie nie odbył się.
To była niezwykła, jak na rozmiary miejscowości impreza. Powstała w 1996 roku i była świętem miłośników muzyki płynącej z natury i ściśle z nią związanej. Grać do Inowłodza, na egzotycznych często instrumentach, przyjeżdżali muzycy nie tylko polscy, lecz także pochodzący z różnych stron świata. Romańska bryła kościółka, ruiny kazimierzowskiego zamku, dolina Pilicy okazały się idealną scenerią. Szybko rozwijała się pierwotna formuła, o teatr, performance, warsztaty związane ze sztuką, ekologią. [...]
... gmina wycofała w tym roku finansowe wsparcie. [...] Zaskoczyła nas więc informacja uzyskana w Urzędzie Gminy, że jednak będzie. - Najprawdopodobniej 15-16 września - powiedział wójt..."

M-ak "Jednak Festiwal w Krajobrazie?!", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 35 z 31 sierpnia 2001 r.

--*

"Uważam, że Tomaszów ma dwie wielkie atrakcje. Jedna, to wiersz Tuwima >Przy okrągłym stole< kojarzony z melodią napisaną przez kompozytora, który żyje nie tak znów daleko, bo w Krakowie. Jest więc ciągle możliwość, by uzgodnić z nim warunki na oficjalne wykorzystywanie i wyłączność melodii lub jej fragmentu. Druga niewątpliwa atrakcja, to rezerwat Niebieskie Źródła, którego w żaden sposób nie potrafimy wypromować. Owszem, coś się w tej materii zmienia. Jedna władza mimo sprzecznych opinii i głosów krytyki przeprowadziła renowację rezerwatu, wyczyściła i odetkała wywierzysko. Obecna władza sprawiła, że w mieście pojawiły się kierunkowskazy pokazujące, gdzie jechać, by dojechać, a wreszcie całkiem niedawno dzięki determinacji Andrzeja Kobalczyka stanęły solidne drzwi do rezerwatu. Przeżyliśmy nawet (również dzięki Andrzejowi) pokaz czerpania wody ze Źródeł z udziałem odtworzonych, jak przed wojną, wozaków i beczek.
Niestety, to wszystko wciąż mało. Trasą Warszawa-Katowice każdego dnia jadą tysiące aut. Wiele z nich wiezie ludzi na odpoczynek, wycieczkę krajoznawczą lub pielgrzymkę. Jedyne, co możemy zrobić (nim... wybudujemy wodny park), to uświadomić im, że wystarczy małe pół godzinki, by zobaczyć atrakcję przyrodniczą unikatową w skali kraju i Europy. Oni muszą to wiedzieć, że dojazd do tego przyrodniczego cudu jest wygodny, łatwy, a pobyt bezpieczny. [...]
Dobrze się stało, że za mostem vis-a-vis Źródeł wyrósł skansen. To on może być zaczątkiem bazy, nazwijmy ją umownie, turystycznej miasta. Gastronomia, pamiątki, informacja, a przede wszystkim toalety i parking."

Agnieszka Łuczak "Tomaszów źródlany", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 35 z 31 sierpnia 2001 r.

-*

"Okolice Opoczna pod względem geologicznym należą do północno-zachodniego obrzeża Gór Świętokrzyskich i leżą we wschodnim obramowaniu niecki tomaszowskiej. [...]
Najstarszymi skałami występującymi w obrębie powiatu opoczyńskiego są jasne piaskowce należące do jury dolnej zwanej liasem. Jak wykazały badania, osadzone zostały przez rzeki, które bardzo dawno, bo około 170 milionów lat temu, płynęły po tych terenach. Piaskowce liasowe występujące w okolicach Żarnowa, Rozwad, Gielniowa i Libiszowa są doskonałym materiałem budowlanym. Wyrabiano z niego żarna, osełki, płyty, kamienie młyńskie, posągi, kropielnice. [...]
Około140 milionów lat temu na wyrównany ląd liasowo-doggerski przyszedł zalew morski. Morze było rozległe i ciepłe, bogate w różnorodną faunę. Na dnie tego morza strąciły się nowe osady - wapienie. Wapienie, które należą do jury górnej, czyli malmu występują w samym mieście Opocznie. Im też zawdzięcza miasto nazwę: Opoka - skała.
Wapień w Opoczyńskiem występuje głównie w dziale wodnym między Drzewiczką a Pilicą, jak i w Sulejowie, Dąbrowie, Smardzewicach i Ciebłowicach. [...]
Na piaskowcach, a często między poszczególnymi warstwami piaskowca, spoczywa potężna seria iłów noszących popularną nazwę glinki. To główne bogactwo opoczyńskiego. Największe skupienie glinek ogniotrwałych, stanowiących odmianę kaolinu o dużej zawartości piasku i tlenku żelaza znajdowało się w tzw. Staropolskim Zagłębiu Żelaznym, które ciągnęło się od Maleńca, poprzez Żarnów do Wólki Karwickiej. [...]
Ziemia opoczyńska posiada wartościowe złoża piasku kwarcowego, który jeszcze w XIX wieku miał duże zastosowanie w hutnictwie szklanym. Za najstarszą odkrywkę uchodzi Grudzień pod Bratkowem. W 1921 roku powstała nowa kopalnia w Białej Górze pod Smardzewicami. [...]
Kiedy na polskie ziemie nasunął się lodowiec skandynawski, wówczas ukształtował on rzeźbę kraju. [...]
Kiedyś lód całkowicie ustąpił, zmienił się krajobraz opoczyńskiego. [...] Pod samym Opocznem aż po Ogonowice, Wąglany i Świerczynę rozciągało się duże jezioro. Te stosunkowo niezbyt odległe punkty widzenia geologicznego to okres 100 tysięcy lat, które dostarczały nowych bogactw kopalnianych. Są nimi torfy eksploatowane niegdyś na Błoniach Opoczyńśkiech, a dziś stanowiące rezerwę strategiczną dla miasta."

Z.S. "Skarby opoczyńskiej ziemi", "TOP - Tygodnik Opoczyński" nr 34 z 24 sierpnia 2001 r.

--*

"Mieszkańcy nadpilickich wiosek i miasteczek nazywali ich >austryjakami, galicjakami, podlasiakami, ślązakami bądź góralami<. Właśnie z tamtych południowych stron, spoza austriackiego kordonu przybywali oni co roku wczesną wiosną nad Pilicę, aby zająć się spławianiem rzeką i dalej Wisłą wielkich ilości drewna z zimowych wyrębów w dawnej Puszczy Pilickiej. [...]
Pora wyjawić, że bohaterami tej historii, dziejącej się prawie 150 lat temu na Pilicy w okolicach Tomaszowa, będą galicyjscy flisacy, noszący wówczas w naszych stronach popularną nazwę >oryli<. [...]
... warto sięgnąć do nader interesujących opracowań naukowych dr Marii Misińskiej z łódzkiego Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego, traktujących o dawnych spławach drewna na Pilicy i innych rzekach polskich. [...] ... stwierdziła ona, że w połowie XIX wieku Pilica była dosyć intensywnie wykorzystywana do spławiania drewna tratwami. Była to jednakże jedna z najtrudniejszych w Polsce rzek nizinnych do takich spławów i miała złą opinię wśród flisaków. Pomimo tego wielka bieda zmuszała ich do ciężkich zmagań z kapryśną Pilicą.
>Spław na Pilicy był pracą bardzo ciężką i wymagał dużej umiejętności. Koryto rzeki jest kręte, co wydłużało znacznie drogę i utrudniało kierowanie tratwami. Poziom wody jest przez większą część roku niski, co również utrudniało kierowanie tratwami. Tylko wczesną wiosną, 'póki jeszcze woda nie uciekła', pozwalał na spławianie grubego budulca. (...) Woda na Pilicy rozlewa się szeroko, a jednocześnie prąd jest tak bystry, że ani na chwilę nie można było spuścić tratwy z oczu.(...) Trudności spławu powiększało jeszcze częste zmienianie się nurtu rzeki, wskutek czego dno z wielkim wysiłkiem sztucznie pogłębione, często w krótkim czasie stawało się znów mielizną< - pisała M. Misińska w opublikowanych w 1958 roku >Pracach i Materiałach MAiE w Łodzi - Seria Etnograficzna<.
Z tymi utrudnieniami umieli sobie jednak poradzić flisacy obeznani z rzekami górskimi i podgórskimi; Dunajcem, Wisłokiem, Wisłoką i Sanem oraz górnymi odcinkami Wisły i Odry. [...] ... spław krętymi i płytkimi, a przy tym szybkimi rzekami nizinnymi, takimi jak Pilica, był niewątpliwie najcięższy. Dlatego też flisacy z innych okolic niechętnie przychodzili na spław tą rzeką. Nie mieli jednak innego wyjścia... [...] Chłopi z bardzo rozdrobnionych gospodarstw, uprawiający lichą ziemię, musieli poszukiwać źródeł dodatkowego zarobku. [...]
Było to jednak nadal bardzo ciężkie bytowanie, zwłaszcza że wielu oryli przedkładało nad należyte jedzenie i odzienie raczenie się wszelakimi trunkami. [...] Nie odznaczali się przy tym zbyt wyszukanym słownictwie, jak i w ogóle zachowaniem.
Oprócz pijaństwa oryle z takich spławów odznaczali się także skłonnością do kradzieży, jak też rozluźnieniem obyczajów i swobodnym stosunkiem do kobiet. [...]
Moja babcia - Katarzyna Kobalczyk w swoich wspomnieniach sięgających jeszcze końca XIX wieku opowiadała, jaki niepokój budziła w nadpilickiej wsi Brzustówka wiadomość o przybyciu do niej oryli. Można się było bowiem spodziewać po nich nie tylko pijatyki i burd w tutejszej karczmie, ale także brutalnego napastowania miejscowych dziewcząt, jak też kradzieży.
Pomimo tego co roku na wiosnę spływały Pilicą aż od Koniecpola tratwy prowadzone przez flisaków z Galicji. Niewątpliwie, przeważały tutaj racje ekonomiczne, a ściślej - intratne zyski kupców handlujących drewnem z nadpilickich borów. Mając to na względzie władze zaborcze zgadzały się na angażowanie flisaków galicyjskich do spławów na Pilicy. Jednocześnie jednak starano się otoczyć tych flisaków jak najściślejszym nadzorem..."

Andrzej Kobalczyk "Z Galicji nad Pilicę", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 34 z 24 sierpnia 2001 r.

--*

"W dolinie Krasnej prowadzony jest pierwszy w województwie program ochrony przyrody, który nie polega wyłącznie na wprowadzeniu zakazów i nakazów, ale który przede wszystkim ma stworzyć warunki dla ekologicznego rozwoju terenu. Może być alternatywą dla podupadających gospodarstw i ubożejącej ludności. [...]
- Tylko samych ptaków gnieździ się tu powyżej 100 gatunków. Obserwacje Krasnej, uznanej za perłę, prowadzone były już od dłuższego czasu. Propozycje ochrony bagien też były składane od 8-9 lat, ale dopiero teraz problemem zaczęto się interesować - mówi Zbigniew Fijewski, członek Kielecko-Radomskiego towarzystwa Przyrodniczego, któremu powierzono kierownictwo nad przebiegiem projektu >Ochrona i zrównoważone zagospodarowanie doliny rzeki Krasnej<. [...]
Gdy charakterystyka terenu z wyraźnym podkreśleniem jego zasobów trafi na biurko wojewody, przyjdzie czas na żmudną, acz konieczną pracę - dotarcie do wszystkich właścicieli użytków, które miałyby znaleźć się na obszarze 900-hektarowego rezerwatu. [...]
... Zbigniew Fijewski i Marek Kowalski, biolog z Warszawy, roztaczają przede mną perspektywy zagospodarowania doliny pięknej jak okiem sięgnąć. Otóż, uporządkowanie w pierwszej kolejności zbiorników retencyjnych i stopniowe ich przeistaczanie w rekreacyjne powinno prowadzić do mądrze budowanej infrastruktury turystycznej (bez wzorowania się na Sielpi, by nie zadeptać uroczysk). W Lutej chcieliby postawić wieżę widokową dostępną dla miłośników przyrody, przez podmokłe łąki oprowadzić kładkę, by wszystko to oglądać jak na dłoni. W ogóle zwiększyć liczbę kryjówek dla zwierząt, ryb, raków. Zainstalować w wodzie budki dla kaczek, których, o dziwo, jest tu niewiele. Zadbać na torfowiskach o oczka wodne dla larw ważek. Wytyczyć ścieżki przyrodnicze, opisać wszystko w przewodniku oraz nakręcić profesjonalny film pokazujący całość zjawisk. - Przewidujemy, że część zadań edukacyjnych z biegiem czasu przejmie tutejsza ludność - mówi Zbigniew Fijewski - gdy dostrzeże sens takich działań, zmierzających do tworzenia zaplecza agroturystycznego, a w konsekwencji do czegoś, na czym będzie można zarobić."

/Ella/ "Z siatką na motyle", "Przegląd Konecki" nr 34 z 22 sierpnia 2001 r.

--*

"Co mi strzeliło do nie najmłodszej przecież głowy, żeby pływać tratwą po Pilicy?! [...]
Miał to być sposób na kilka innych niż wszystkie dni spędzanego w rodzinnym domu w Inowłodzu nad Pilicą urlopu. Teraz widać, że ten pomysł istotnie drzemał gdzieś w zakamarkach mózgu od czasów, gdy Pilica była dla mnie Amazonką, Nilem, Donem, Dnieprem i każdą inną rzeką, w zależności od połykanej właśnie lektury. Bo nad Pilicą przyszło mi się urodzić i wychować. Na ile to było wtedy możliwe - poznać jej bieg i brzeg. Ale nigdy tak naprawdę, do końca nie doświadczyłem, jak jest dzika, zdradliwa, dumna i narowista., jak trudno wsiąść jej na grzbiet i kazać się nieść.
Na początku był oczywiście pomysł najprostszy: kajak i normalny spływ. Ale znajdź tu w Inowłodzu przyzwoity kajak. [...] A tu potrzeba by było dwóch, bo urlop spędzany z żoną i córką, nie licząc pary jamników... [...]
Trzeba więc było wykombinować coś większego... [...]
Z grubsza obliczyłem, że sześć plastikowych beczek powinno nas unieść na wodzie. Znalazłem takie po krótkich poszukiwaniach, a z małą pomocą przyjaciela - trochę odpadowego drewna. W ten sposób powstała, przy zerowych prawie nakładach, nasza >Tratwa Nieduża<. (Pokład dokładnie 2 na 4 metry). Najpierw powstała >na sucho<, na podwórku. Potem została rozłożona na czynniki pierwsze i załadowana na przyczepkę. Kolega zaholował nas z całym tym majdanem na brzeg Pilicy pod Tomaszowem... [...]
Trening na podwórku dał wyniki. Zmontowaliśmy tratwę sprawnie, w jakieś pół godziny. [...] ... zepchnęliśmy jednostkę na wodę i ... pierwszy sukces: nie zatonęła. [...]
Prostą drogą, przez Spałę, jest z Tomaszowa do Inowłodza raptem jakieś 15 kilometrów. [...]
Puściliśmy się z nurtem przy pięknej, słonecznej pogodzie o 10:00 przed południem. Teoretycznie około 16., 17. powinniśmy być na miejscu. [...] Pytanie, czy teorię tę zna też rzeka? Jak nas poniosła! Zapomniała chyba, że nie płynie w górach, tylko po płaskim Mazowszu i jechała jak jakiś Dunajec. Szybko i kręto. Sprzyjał wartki, wezbrany trochę prąd. Przechodziliśmy szybki kurs flisactwa metoda prób i błędów, ale o dziwo naszym pojazdem dało się sterować! Przy pomocy dwóch prowizorycznych (tyka z pryzmocowaną deską) wioseł zamocowanych w dulkach z przodu i z tyłu pojazdu oraz jednej długiej tyki do odpychania się od brzegu, gdy tratwa próbowała nań wjechać. [..]
Na pierwszych kilometrach - odludzie. Spotkaliśmy może trzech wędkarzy przycupniętych na grubszym końcu wędzisk w przerwach między zaroślami. Kilka kilometrów przed Spałą wjechaliśmy w zupełnie inny krajobraz. Gąszcz wiklinowy zastąpiło nagle to, co pozostało z Puszczy Pilickiej. Z wody nie widać, że to tylko resztki niegdysiejszych borów. Z wody widać najprawdziwszą puszczę. Stare, strzeliste sosny ze złotorudą w słońcu korą, rozłożyste dęby, obumarłe pnie leżące w połowie na brzegu, w połowie zwalone do wody. Jedne prze wiek, wiatr, podmywający brzegi nurt, inne z całkowitą pewnością przez bobry! [...]
Tuż przed Spałą wracamy na chwilę do cywilizacji. Jakieś kolorowe namioty rozbite nad rzeką, kąpiący się biwakowicze. [...] Znów dajemy nura w naturę. Nad głową krążą po spirali ogromne kanie czy myszołowy. Po wodzie ścigają się z nami stada dzikich kaczek. Całe ich stada wysiadują na piaszczystych łachach w zakolach rzeki. Większość z nich nie płoszy się, nie startuje z wrzaskiem do lotu, bo płyniemy cicho, jak balonem w powietrzu. Nie ucieka nawet, gdy przepływamy kilka metrów od niej, stercząca na pniu siwa czapla. To nie jest kontakt z naturą, to najprawdziwszy, intymny, stosunek. [...] Na dzikich brzegach ani śladu człowieka. I tak do Teofilowa. [...]
Tam rzeka wypełza spośród wielkich drzew. Doznaje też metamorfozy. Rozlewa się szerzej, płycieje. Do tego stopnia, że niosące nas beczki szurają o dno. Trzeba na przyszłość dołożyć ze trzy... [...] Tym razem bez przeszkód lądujemy na inowłodzkim brzegu. [...] ... demontujemy naszą tratwę na podzespoły, ładujemy na przyczepkę i... koniec przygody na dziś. [...]
Tratwy nie patentuję. Pomysł jest do wzięcia. Z kilkoma usprawnieniami wprowadzonymi po próbnym rejsie jest zupełnie wygodna. Na pokład poszła stara wykładzina, bo bez niej miał drzazgi i był zbyt twardy. Teraz na tratwie można rozbić nawet mały namiot i nocować na wodzie. a potem płynąć dalej. Ponieważ można ją zdemontować i przewieźć gdziekolwiek, więc może następnym razem górnym biegiem, przez Przedbórz, do Sulejowa i zalewu, albo dolnym, aż do Warki i Wisły?"

M-ak "Urlopowy pomysł", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 33 z 17 sierpnia 2001 r.

--*

"Zarząd piotrkowskiej firmy >Oli< musi zapłacić 120 tys. zł kary za samowolne wycięcie drzew ze swojego terenu. [...]
Rok temu w podobnej sytuacji znalazł się zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej im. Juliusza Słowackiego. - Nasi pracownicy, budując garaże przy ulicy Polnej, bez właściwego pozwolenia przesadzili kilkanaście wierzb - opowiada Andrzej Aleksandrowicz, prezes spółdzielni. - I za to ukarano nas karą 3 tys. zł, którą zapłaciliśmy.
- Niestety, różne instytucje dużo częściej naruszają prawo niż osoby fizyczne - stwierdza naczelnik Zdzisław Majsak. - W tym roku ukaraliśmy dwie firmy w Piotrkowie. Natomiast przeciętny piotrkowianin jest dość zdyscyplinowany i zwykle pamięta o uzyskaniu właściwego zezwolenia na wycięcie drzew.
Może pamięta, a może po prostu radzi sobie w zupełnie inny sposób. - Ludzie, chcąc pozbyć się drzewa, stosują różne metody - opowiada pracownik firmy na co dzień zajmujący się ścinaniem drzew. - Podlewają drzewa kwasem solnym, wrzącą wodą lub roztworem wody z solą. Wiercą dziury w korzeniach i obdzierają pień drzewa z kory. Jednym słowem - pastwią się nad drzewem. [...]
Obywatele-ekolodzy momentalnie interweniują, gdy z ich terenu ginie drzewo. - Dzwonią do nas, proszą o interwencję - mówi naczelnik Zdzisław Majsak."

Beata Hołubowicz-Staniaszek "Bardzo kosztowna samowolka"

"Nie jest wymagane zezwolenie organu gminy na usuniecie drzew i krzewów owocowych, sadzonych na plantacjach, drzew i krzewów, których wiek nie przekracza 5 lat.
Osobom fizycznym (prywatnym właścicielom, wieczystym użytkownikom) ustawodawca pozwala na dużą swobodę w kształtowaniu najbliższego otoczenia. Mogą one na swym terenie bez zezwolenia i wnoszenia tzw. opłat za gospodarcze korzystanie ze środowiska usuwać drzewa oraz krzewy ozdobne, których wiek nie przekracza 30 lat. [...]
W stosunku do jednostek organizacyjnych, tj. osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą, rolników, spółek prawa handlowego, innych podmiotów posiadających osobowość prawną itp. obowiązują bardziej rygorystyczne przepisy. Bez zezwolenia wolno usuwać jedynie drzewa i krzewy, których wiek nie przekracza 5 lat. W każdym innym przypadku należy uzyskać zezwolenie organu gminy."

"Lepiej wiedzieć niż płacić", "Tydzień Trybunalski" nr 33 z 16 sierpnia 2001 r.

--*

"W tej miejscowości znajdują się dwa rezerwaty przyrody; >Gaik<... [...] ...i >Błogie<... [...] Pierwszy z nich stanowi doskonale zachowany fragment dawnej Puszczy Pilickiej o cechach przyrody pierwotnej. [...]
W drugim rezerwacie przedmiotem ochrony jest kresowe stanowisko jodły na północnym zasięgu tego gatunku, obejmujące największe na obszarze puszczy pilickiej, doskonale utrzymane drzewostany jodłowe w wieku 30 do 150 lat."

Z.S. "Małe Końskie", "TOP - Tygodnik Opoczyński" nr 32 z 10 sierpnia 2001 r.

--*

"... na pomysł zbudowania na Pilicy własnego mostu Ambroży Świderek wpadł w latach 20. ubiegłego wieku. [...]
Na swoją przeprawę wybrał rejon tzw. łąk henrykowskich, rozciągających się nieco w dół rzeki od dzisiejszych osadników oczyszczalni miejskiej... [...] było stąd dosyć daleko zarówno do mostu drogowego w Spale, jak też do mostu na dzisiejszej ul. Białobrzeskiej w Tomaszowie. Sprawiało to duże problemy rolnikom z Henrykowa, Glinnika, Jasienia i z innych wsi gminy Lubochnia, którzy posiadali łąki położone również na prawym brzegu Pilicy w pobliżu Ciebłowic. Przewożenie dużych ilości skoszonego siana przez Pilicę łodziami było nader kłopotliwe.
Dlatego też Ambroży Świderek zawarł porozumienie z Urzędem Gminy Lubochnia. W zamian za publiczne udostępnianie swojego mostu otrzymywał od niego stałą zapłatę. [...]
Była to niezbyt wymyślna, sezonowa konstrukcja. Most Świderka montowano każdorazowo po zimie na słupach-filarach tkwiących w rzece. układano na nich długie pnie jako przęsła. Na nich mocowano poprzecznie grube deski tworzące pokład. Funkcję barierek pełniły początkowo drewniane żerdzie, później w ogóle zaniechane. [...]
>We wrześniu 1939 roku polskie władze wojskowe kazały mojemu ojcu rozebrać nasz most. [...] - wspominał J. Świderek. Powiedział mi również, że przez cały okres wojny most ten nie był składany. Dopiero po 1945 roku Ambroży Świderek i jego syn co roku na wiosnę stawiali swój most na Pilicy, kontynuując zawartą jeszcze przed wojną umowę z gminą Lubochnia. Z czasem mostową schedę po ojcu przejął Jan Świderek. W swoim długim życiu imał się on różnych profesji. Ostatnią z nich była funkcja strażnika Okręgowej Dyrekcji Dróg Wodnych w Warszawie. Przez wiele lat pod pieczą pana Jana znajdował się aż 260-kilometrowy odcinek Pilicy między Koniecpolem i Nowym Miastem. Żywot mostu Świderka dopełnił się w końcu lat 80. Nie był on już potrzebny ani władzom gminy Lubochnia, ani coraz bardziej zmotoryzowanym rolnikom."

Andrzej Kobalczyk "Był most Świderka...", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 32 z 10 sierpnia 2001 r.

--*

"Jest szansa, że na koneckich osiedlach w najbliższych miesiącach pojawią się pojemniki na różnego rodzaju odpady nadające się do powtórnego przetworzenia. [...]
- Wiadomo, że segregacja musi rozpocząć się u źródeł, czyli w gospodarstwach domowych - powiedział burmistrz Henryk Popik. - Dlatego początkiem tego procesu będzie ustawienie kilkudziesięciu pojemników kloszowych na szkło, makulaturę, plastikowe butelki czy metal. [...]
W pierwszym etapie, już wkrótce, samorząd zakupi 50 pojemników, które zostaną ustawione na największych koneckich osiedlach, przy dotychczasowych śmietnikach."

Marzena KĄDZIELA "Już czas na segregację", "Przegląd Konecki" nr 32 z 8 sierpnia 2001 r.

--*

"Dla upamiętnienia przypadających w tym roku 590 >urodzin< Brzustówki w zabytkowym młynie wodnym Skansenu Rzeki Pilicy otwarto wystawę pt. >Brzustówka, Brzustówka - piękna okolica...<. Zgromadzony na niej imponujący zestaw archiwalnych dokumentów i fotografii oraz wielu unikatowych eksponatów obrazuje bogatą historię dzielnicy. [...]
Wystawę urządzono ze zbiorów Skansenu Rzeki Pilicy oraz Archiwum Państwowego w Tomaszowie. Czynna będzie do końca października w godzinach otwarcia skansenu, tj. w soboty i niedziele od 14.00 do 18.00."

A. Kobalczyk "Brzustówka, Brzustówka..."

"Pierwszym był wniosek o budowę ścieżki wzdłuż ulicy Jana Pawła II biegnącej do grot. Kolejny wniosek mówił o tym, by przy budowie nowych ulic i przebudowie starych brać pod uwagę możliwość jednoczesnego tworzenia ścieżek rowerowych. Zarząd Miasta pod ówczesnym kierunkiem Zbigniewa Knapa przyjął oba wnioski do realizacji. [...]
... z roku na rok dróg dla rowerów przybywa. Pierwszą była wspomniana na ul. Jana Pawła. Obecnie dzięki tej właśnie ścieżce i dzięki trasie wyznaczonej od ulicy Kotlinowej rowerem można bezpiecznie i przyjemnie dojechać do samego Zalewu Sulejowskiego. W cieple i suche dni widać, jak olbrzymim powodzeniem cieszy się ta trasa. Potem był pomysł, by podzielić szeroki na 4 m chodnik wzdłuż ulicy O. Langego i w ten sposób utworzyć na nim ścieżkę dla rowerzystów. [...]
Dzięki wnioskowi przyjętemu przez Radę Miejska sześć lat temu mamy ścieżkę rowerową wzdłuż całej ulicy Nowy Port. Wydawało się, że w tym roku powstanie też ścieżka od mostu na Brzustówce do ul. Robotniczej wykorzystująca prawy, zdewastowany chodnik na ul. Modrzewskiego. Zarząd Dróg Powiatowych składał ponoć przyrzeczenia w tej sprawie, ale wszystko wskazuje na to, że brak środków nie pozwoli jednak na zrealizowanie tego pomysłu."

A. Łuczak "Ścieżka dla wybranych"

"... ponad 180 lat temu wykorzystano Pilicę do spławienia... starych i niezmiernie cennych ksiąg. [...]
Niezmiernie ważną rolę w organizowaniu warszawskiej Biblioteki Publicznej odegrał Samuel Bogumił Linde - znakomity polski lingwista... [...]
Na mocy decyzji rządowej Komisji Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego S. B. Linde został mianowany dyrektorem generalnym Biblioteki Publicznej przy Uniwersytecie Warszawskim. Do jej zbiorów postanowiono przejąć m.in. najcenniejsze i nadające się do użytku publicznego księgi z bibliotek istniejących przy klasztorach przeznaczonych wtedy do kasacji. [...]
... Komisja Rządowa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego wyraziła zgodę >... ażeby współczłonek jej Linde, Dyrektor Generalny Biblioteki Publicznej, obejrzał biblioteki instytutów religijnych do zniesienia przeznaczonych, z władzą oddzielenia książek według swego uznania zdatnych na użytek publiczny i do odesłania ich do tutejszej Biblioteki...< [...]
Swoją misję S. B. Linde rozpoczął w dniu 20 maja tegoż roku i prowadził ją na terenie wymienionych wcześniej województw przez 16 tygodni. Czynił to z wielkim zaangażowaniem i właściwą sobie skrupulatnością. Świadczą o tym choćby liczne listy, wysyłane przez niego podczas wizytacji klasztornych bibliotek do ministra Stanisława Kostki Potockiego... [...] Swoim relacjom S. B. Linde nadał charakter swoistych meldunków z wojennej wyprawy, nazywając zarekwirowane księgi >zdobyczą< lub >niewolnikiem<. [...]
Pisał zatem Linde do ministra Potockiego w dniu 29 czerwca 1919 roku z Łęczna pod Sulejowem: >Dnia 27 czerwca w Wolborzu z jednej mizernej szafy składającej całą kollegiacką bibliotekę wybrałem sztuk 72 i w dwie małe paki zabiłem. Tegoż dnia na noc założyłem główną kwaterę w Łęcznie u przyjaciela mego pana Mateusza Maruszewskiego, generalnego dzierżawcy ekonomii Łęczyńskiej, skąd atak przypuszczam na wszystkie miejsca nad Pilicą leżące. Już Sulejów wzięty, niewolnika rozmaitego stopnia jest 2.313; te (chociaż to wielka nieprzyzwoitość, lecz bieda przymusza) zamknąłem w 66-ciu beczkach nowych, właściwie przeznaczonych na wapno sulejowskie, nie dla takich gości.< [...]
W podobnym stylu opisywał Linde swoje >zdobycze< odnajdywane podczas tej wyprawy w innych klasztorach leżących blisko Pilicy. Właśnie tę rzekę postanowił wykorzystać do przetransportowania zbieranych mozolnie ogromnych ilości starych ksiąg. Zwoził je do Sulejowa, nazywanego przez siebie >portem<. W cytowanym wcześniej liście do min. Potockiego wyraził radość: >Co za szczęście to dla mnie, że Pilica tu pod Sulejowem teraz już spławną, tak, że stąd berlinki idą do Warszawy. Ściągnę tu całą zdobycz piotrkowską, łaską, wolborską, a wraz z sulejowską i tę, którą się w tych dniach spodziewam zabrać w Witowie, w Kurzelowie, w Wielgomłynach, Gidlach, Mstowie.<"

Andrzej Kobalczyk "Księgi Pilicą spławiane...", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 31 z 3 sierpnia 2001 r.

--*

"W niedzielne popołudnia szło się nad Pilicę - dorośli w krzaki, by nie gorszyć maluczkich wstydliwą nagością, a dzieciarnia na wyspę, gdzie woda toczyła się wolno po płyciźnie i można było bezpiecznie zażywać kąpieli byle nie oddalać się zbytnio ku głównemu nurtowi rzeki. [...]
Pilica dawała godziwą rozrywkę w dni świąteczne, chociaż zdarzały się chuligańskie rozróby, wypadki pobicia Bogu ducha winnych wyśmierzaków przez >zapilcoków< odgrywających się za jakieś dawne zatargi odpustowo-jarmarczne, albo też ze zwykłej chęci do bitki - kto na drodze, to nieprzyjaciel. Komendant policji pan Gajos i posterunkowi pan Gąszcz i pan Roman Momentowicz mieli pełne ręce roboty - protokoły, przesłuchania i rozprawy w sądzie grodzkim w Białobrzegach.
Anse graniczne trwały odwiecznie. Najwięcej kłopotu miał oganiacz łąk pan Czerwiński, bo osuchowskie bydło i konie naruszały prywatną własność w Oleśnem, a to było ze wszech miar naganne oraz karalne.
Latem 1944 roku chodziliśmy na okopy bardzo często wpław przez Pilicę, a dalej obok ziemianki, w której żył dziwak o przezwisku Wujokozy, bo hodował kozy i odżywiał się >ekologicznie<, jak byśmy dziś określili. Mawiano, że był profesorem Uniwersytetu Warszawskiego. Otóż nie dawaliśmy mu spokoju wołając: Wujokozy! On ze stoickim spokojem kiwał głową i mówił: >osuchowskie bydło przechodząc przez wodę traci mleko, a wyśmierzyckie rozum<. Musiał być wielkim autorytetem naukowym, bo w 1945 roku przyjeżdżali do niego koledzy profesorowie z Warszawy na konsultacje, co robić ze stolicą, może przenieść do Łodzi? Wzorem perypatetyków przechadzał się po swoim ogrodzie i zadawał pytania: ile kosztuje system kanalizacyjny zbudowany wg projektu Lindley'a? A system wodociągowy, gazowy, telefoniczny, cała infrastruktura komunikacyjna? Warszawę odbudowano na dawnym miejscu nad Wisłą. Warto by wiedzieć, kim był ten niezwykły człowiek - Diogenes z Osuchowa! - a może już wiadomo?"

Franciszek Rogoliński "O wywczasach", "Gazeta Białobrzeska" nr 7-8/lipiec-sierpień 2001 r.

--*

"W ubiegły czwartek z oficjalną rewizytą do Tomaszowa przyjechali przedstawiciele Zarządu Miasta Prato... [...]
Najwięcej jednak czasu poświęcono tematom związanym z ochroną środowiska. - Polska stara się o wejście do Unii Europejskiej, gdzie stawia się olbrzymi nacisk na ochronę środowiska. Dlatego nasze działania i nasza pomoc będzie na początek skierowana w stronę segregacji odpadów i oczyszczania ścieków. Jeżeli Tomaszów wystąpi o przyznanie środków z funduszów unijnych na tego typu inwestycje, to my jako miasto partnerskie na pewno was poprzemy - powiedziała Giorgi Ambra, burmistrz ochrony środowiska.
Panią burmistrz i jej kolegów bardzo zainteresował program >Pilica< i problem rekultywacji powistomowskich osadników. Nic więc dziwnego, że najdłużej Włosi zwiedzali oczyszczalnię ścieków. - Chętnie wymienimy się doświadczeniami i pomożemy w pozyskiwaniu środków na wdrożenie eksperymentalnych programów oraz unowocześnianie waszej oczyszczalni - zapewniał Riccardo Valeri z Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania Ścieków w Prato. [...]
Włosi zapoznali się z walorami turystycznymi Tomaszowa i okolic. Wypłynęli kutrem na wody Zalewu Sulejowskiego, podziwiali Niebieskie Źródła i dali się ponieść urokom zaczarowanego młyna. Oj, dali się ponieść..."

prop "Z ziemi włoskiej do polskiej"

"Spalski Park Krajobrazowy powstał w październiku 1995 roku. Najogólniej mówiąc, w celu ochrony dziedzictwa przyrody i kultury nad środkową Pilicą oraz udostępniania tych wartości społeczeństwu. Obejmuje wraz ze strefą ochronną prawie 13 tys. hektarów, na terenach gmin Inowłódz, Lubochnia, Poświętne, Rzeczyca, Tomaszów. [...]
Jeśli już mowa o udostępnianiu, to w ciągu roku teren parku zwiedza 2 tysiące osób w zorganizowanych grupach, nie licząc turystów indywidualnych. [...]
Popularyzować i chronić jednocześnie. Tak właśnie zbudowana jest ścieżka przyrodnicza. Szkoda, że - jak na razie - tylko jedna na terenie parku, ale tym bardziej warto o niej wiedzieć. Zaczyna się przy spalskim muzeum - Domu Pamięci Leśnika i Drzewiarza, biegnie chwilę wzdłuż rzeczki Gaci, potem przez fragment rezerwatu >Spała<, z biegiem Pilicy, żeby zakończyć się przy tzw. kopcu św. Huberta. Pracownicy parku ustawili przy ścieżce 8 solidnych, zadaszonych tablic informacyjnych, mówiących tekstem i rysunkiem o tym, co się wokół dzieje, na co należy zwrócić uwagę uczących rozpoznawać występujące wokół gatunki fauny i flory. [...]
Przez park biegnie jedyny oznakowany szlak turystyczny, tzw. szlak partyzancki. [...] W granicach parku przebiega poczynając od Spały przez Teofilów, Inowłódz, Fryszerkę, Anielin i >Szaniec Hubala<, dalej przez Studziannę, Poświętne, Małoszyce do Brudzewic. [...]
Turyści rowerowi, jako bardziej już mobilni, znajdą sobie zapewne swoje trasy. Za pracownikami parku proponujemy szlak: Spała - Konewka - >Szczurek< - Spała. Z poniemieckimi bunkrami i rezerwatem >Konewka<. >Szczurka< zostawiamy do samodzielnego rozszyfrowania. [...] Ciągle jednak przychodzi pamiętać, że istota parku to wypośrodkowanie miedzy popularyzacją, udostępnianiem i ochroną. Efektem takich działań jest ostatnio np. tworzenie tzw. użytków ekologicznych... [...] Postać taką - twierdzi Jacek Tabor - mają np. przyjąć bunkry w Konewce, stanowiące jedno z największych w Polsce zimowisk różnych gatunków nietoperzy: mopków, nocków i wielu innych. [...]
Innym użytkiem będzie zespół skał i murawy ciepłolubnej pod kościółkiem Idziego w Inowłodzu. Zostanie tam specjalnie wytyczona i opisana trasa turystyczna."

M-ak "Żeby park był cały, a turysta syty"

"Aleksander Góralczyk ze stacji Uniwersytetu Łódzkiego w Treście jest wręcz pesymistą. - Za pięć, sześć lat mimo czystej wody, ludzie w ogóle przestaną nad Zalew przyjeżdżać. Powód jest jeden - warunki do autentycznego wypoczynku pogarszają się tu z roku na rok. [...]
Być może czarnowidztwo kierownika Góralczyka jest nieuzasadnione, jednak w intencje polityków planujących przyszłość i rozwój terenów wokół Zalewu też trudno uwierzyć.
Sposób >strategicznego myślenia o Zalewie< można prześledzić na przykładzie walki z hałasem. Sygnał pochodził od czytelnika, który zwrócił uwagę na fakt, że w zatoce w Borkach, tuż przy plaży w weekendy odbywają się dyskoteki. Muzyka niesiona przez wodę dręczy tych, którzy przyjechali tu dla ciszy, płoszy zwierzynę, staje się wręcz zagrożeniem dla samych uczestników zabawy.
Dodajmy natychmiast, że dyskoteka w Borkach nie jest jedynym >producentem< hałasu nad zalewem. Dość skutecznie rywalizuje z nią >Omega<, muzykę słychać z pól namiotowych w Treście, Karolinowie. Pomijamy już miejsca bardziej odległe dla tomaszowian jak Barkowice czy Zarzęcin. Dziś każdy punkt gastronomiczny, nawet zwykły parasol z czterema plastikowymi krzesełkami i krzywym stolikiem muszą zwrócić na siebie uwagę klientów. Z pewnością jedynym z najtańszych sposobów zwrócenia uwagi jest właśnie głośna muzyka. Dzieje się tak zresztą wszędzie. W Spale przy basenie jest już pod tym względem nie do wytrzymania."

Agnieszka Łuczak "Zalew hałasu"

"Sposobów na spędzenie wolnych dni jest wiele, dla tomaszowian sobotnio-niedzielna atrakcją jest Pilica.[...] Spływ kajakiem w dół rzeki. Lekko, łatwo i przyjemnie. [...] Z takiej formy spędzenia weekendu korzysta, od lat chyba pięciu, grupa przyjaciół. Skład nie jest stały, czasami kogoś nie ma, dochodzą nowi, ale trzon grupy jest niezmienny. Rozpiętość wieku też znaczna. Od dzieci z ostatnich klas podstawówki po osobników pod sześćdziesiątkę. Dziesięć, piętnaście osób, 5-8 kajaków. W tym roku było to tak. [...]
Prócz tomaszowian są dwie z Łodzi i jedna aż z Mauritiusa. [...]
Najtrudniej przychodzi opanować jednostkę pływającą tym, co zdecydowali się płynąć pontonami. Manewrowanie trudniejsze, ale dryfowanie lub pokonywanie mielizn - komfortowe.
Zbliżamy się do mostu kolejowego. To najtrudniejsza przeszkoda na trasie. Mimo upływu 56 lat od wysadzenia mostu pod koniec wojny, nikt nie uprzątnął kamienno-betonowego rumowiska. [...]
Nie ma już sezonowego mostu Świderka, który służył rolnikom do zwożenia siana z łąk po lewej stronie Pilicy. Łąk nikt nie kosi, nie widać też pasących się krów, owiec wpisanych kiedyś w krajobraz nadpilickich łąk. Nie opłaca się? Pewnie tak, bo o tym czytamy w gazetach i oglądamy w telewizji.
Spała, pierwszy >popas< obok zrujnowanej przystani. Nie ma nadpilickiej plaży, są krzaki i trawa po pas. Budynek niszczeje, jest zaśmiecony i po prostu zanieczyszczony. Czy tak już będzie zawsze? Po przekąsce płyniemy dalej. W lesie pokazują się namioty biwakowiczów, palą się ogniska i grille. Co na to służby leśne?
Pilica meandruje, niewielki odcinek w linii prostej do Inowłodza pokonujemy dość długo. Przed Inowłodzem na prawym brzegu biwakują już uczestnicy spływu, który zorganizował WOPR. Wypłynęli w pięć kajaków, ale trochę wcześniej niż my. Wymieniamy >ahoj, przygodo<. [...] Śmieci to osobny problem Pilicy. Jest ich pełno w przybrzeżnych zaroślach, gdzie wyniosła je wyższa woda. Wszechobecna folia, butelki >pety< i szklane, puszki i kartony po napojach. Zdarzy się nam jeszcze widzieć w przybrzeżnych chaszczach lodówki, wersalkę, jakieś skrzynie i pojemniki i nie jest to na pewno mienie zabrane przez wodę powodzianom. A ile tego jest na dnie rzeki, w piasku, który rzeka przetacza? Pilica ciągle służy mieszkańcom wiosek i, pożal się Boże, >turystom< za śmietnik. [...]
Zaczyna się las >tysiąca dacz<. Od Fryszerki do Kozłowca, od Kozłowca po Ponikłę, las jest naszpikowany domkami jak z amerykańskiego filmu. To efekt lat gierkowskich i tego, że lasy były tu prywatne, chłopskie, gospodarze dzielili je na działki i tak powstawała obecna zabudowa. Do dzisiaj trwają prace porządkujące tę jakże częstą samowolę w gminach. A gospodarze żyją z turystów. Przerażają tylko te płoty, parkany, zapory. Każdy grodzi wedle swojego widzimisię i zasobności portfela. Siatki, druty kolczaste, żerdzie (pewnie cięte cichcem w lesie). Koszmar. [...]
W Domaniewicach, najpiękniej położonej wsi nad Pilicą, zaskakuje nas prawie całkowity brak obecnych chyba jeszcze w zeszłym roku olbrzymich stad gęsi. Też pewnie nie opłaca się ich hodowla. Prom, który miał trafić do Skansenu Rzeki Pilicy, nie kursujący od kilku lat (służył generalnie do przewozu wozów z sianem) gnije na wpół zatopiony na skraju wsi. Niewiele już z niego zostało. Pilicę przegradza tylko stalowa lina. Teraz służy tym, którzy wzdłuż niej przeprawiają się łódkami. Te łódki to ciekawa sprawa związana z tym terenem. Budowane przez wiejskich cieśli i stolarzy są elementem folkloru, etnografii. Ale też gniją w przybrzeżnych krzakach. Pilica zaczyna być dzika, puste brzegi lub las do samej wody, zwalone pnie. Widać działalność bobrów, sporo wysp, wysepek, piaszczystych łach. Pięknie i cicho. Sielskie widoki mącą kłusownicy z sieciami. [...] ... docieramy do przedmieścia Nowego Miasta o nazwie Góra (kiedyś wieś). [...] Władze Nowego Miasta pewnie oszczędzają na transporcie kontenera ze śmieciami, więc mają śmietnik na ładnej i popularnej plaży. [...] Niemiła to wizytówka Nowego Miasta w Górze. Ale cóż nam do tego, ładujemy kajaki na specjalną przyczepę, bagaże i my sami do nysy. Koniec spływu. [...] Do zobaczenia za rok na Pilicy. Innym radzimy skorzystać z naszych doświadczeń jeszcze w tym roku. Warto, bo Pilica jest piękna."

Stan. "Kajakiem po Pilicy", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 30 z 27 lipca 2001 r.

--*

"W Szkole Podstawowej w Kunicach odbyło się nagranie radiowe do audycji pt. >Na przypiecku< emitowanej od lat na antenie Polskiego Radia Kielce. Bohaterem nagrania był zespół >Róża< powstały kilka lat temu przy klubie seniora w Sławnie... [...]
Od samego początku istnienia opiekę etnograficzną nad zespołem sprawuje dyrektor Muzeum Regionalnego w Opocznie, etnomuzykolog dr Jan Łuczkowski, a od pewnego czasu z zespołem występuje kapela kierowana przez Edwarda Rogowskiego, który na potrzeby zespołu przygotowuje aranżacje regionalnych przyśpiewek i pieśni. >Róża< ma na swoim koncie kilka sukcesów, z których największy to główna nagroda w Wojewódzkim Przeglądzie Artystycznego Ruchu Seniorów w Piotrkowie Trybunalskim. [...]
Przyśpiewki i pieśni w wykonaniu >Róży< będziemy mogli wysłuchać w Radiu Kielce w sobotę, 11 sierpnia o godzinie 12.35, na falach 101,4 MHz."

zem "Radio Kielce w Kunicach", "TOP - Tygodnik Opoczyński" nr 30 z 27 lipca 2001 r.

----*

"Starostwo Powiatowe w Białobrzegach 2.06.2001 roku było organizatorem II Samorządowego Spływu Kajakowego >PILICA 2001<. W imprezie wzięli udział przedstawiciele z 10 jednostek samorządowych, razem 34 osoby. Trasa spływu prowadziła z Górek Grzmiących koło Wyśmierzyc do Ośrodka Wypoczynkowego >Olszynka< koło Białobrzegów. [...] Pierwszy przystanek zaplanowano w miejscowości Góry... [...] Po odpoczynku załogi ruszyły w dalszą drogę, aby późnym popołudniem spotkać się na mecie. Wszyscy uczestnicy spływu otrzymali od Starosty Białobrzeskiego pamiątkowe dyplomy. Przy ognisku wszyscy kajakarze rozmawiają o niepowtarzalnym uroku rzeki Pilicy, o możliwościach jej zagospodarowania oraz o następnych imprezach kajakowych."

M.W. "II Samorządowy Spływ Kajakowy"

"Przyroda na całym Zapiliczu i pograniczu Małopolski i Mazowsza to największy atut poświadczający atrakcyjność Ziemi Białobrzeskiej. Wiele pomników przyrody ukazuje dzieje geologiczne np. w Kamieniu jest wielki głaz (granit rapakiwi - obwód 10 m, wysokość 1 m). Inne są świadectwem piękna i długowieczności drzew liczących więcej niż historia wielu okolicznych miejscowości. W Puszczy Stromeckiej i okolicznych lasach dominują sosny, dęby i brzozy, a w dolinie rzeki olcha czarna. Można tu spotkać też obszary boru bagiennego z ciekawymi roślinami zielnymi - modrzewnicą, bagnem, borówką bagienną czy rosiczką okrągłolistną. Obrzeża lasu to liczne porosty np. chrobotek leśny, oryginalnie wyglądająca szczotlicha sina czy zwarte połacie jeżyn. Lasy zamieszkuje wiele gatunków zwierząt - jelenie, sarny, daniele, lisy, dziki, zające czy przychodzące tu niekiedy z innych terenów łosie. Na nadleśnym niebie zauważamy bociany czarne i bociany białe, trzmielojady, jastrzębie, krogulce, cietrzewie. Nad łąkami i rzeką przedstawicielami awifauny są mewy śmieszki, rybitwy białoczelne i rzeczne, czajki, rycyki, brodźce, perkozy, łabędzie, kaczki a także remizy wijące misterne gniazda i mieszkające w głębokich jamach zimorodki. W trawach i runie leśnym spotkamy prawie wszystkie polskie gady i płazy, zaś w nurtach Pilicy i wodach jej dorzecza wiele gatunków ryb: szczupaki, leszcze, sandacze, płocie czy sumy. Obszar tej ciekawej i nieskażonej przyrody jest objęty częściową ochroną - istnieją rezerwaty leśne: >Sokół<, >Majdan<, >Dobieszyn<. Strefa krajobrazu chronionego obejmuje znaczną część doliny Pilicy.
Tę piękna przyrodę możemy podziwiać podczas wycieczek pieszych, rowerowych czy najatrakcyjniejszych z nich - spływów z nurtem Pilicy."

Aleksandra Wójcik (ZSZ Białobrzegi) "Mój powiat jest atrakcyjny, bo..." (konkurs), "Gazeta Białobrzeska" nr 137-138/lipiec-sierpień 2001 r.

--*

"Trzeba [...] być tak niezwykłym i wszechstronnie utalentowanym, a do tego niezmiernie pracowitym i upartym człowiekiem, jak tomaszowianin Jerzy Sosnowski. [...]
Wszystko zaczęło się od wykonania przez pana Jerzego na początku tego roku niezwykle precyzyjnej rekonstrukcji młyna wodnego, stojącego kiedyś na tomaszowskich Niebieskich Źródłach. [...] ... opisałem obszernie w artykule pt. >Opowieść o dwóch młynach < w wydaniu TIT z 6 kwietnia br. [...] Tym razem miał wziąć na warsztat, w sensie dosłownym i w przenośni, młyn istniejący do lat 60. ubiegłego wieku we wsi Liciążna koło Inowłodza. [...]
... spod mistrzowskiej ręki pana Jerzego wyłoniła się kolejna makieta ofiarowana przezeń do Skansenu Rzeki Pilicy. Przedstawia ona... [...] ... nader interesujący i rzadki w dorzeczu Pilicy młyn wodny z kołem nasiębiernym. [...]
System napędzania młyna w Liciążnej był dosyć osobliwy. [...] Pracował w dobowych cyklach. najpierw przez 24 godziny spiętrzano wysoko wodę w strumieniu przegrodzonym solidną tamą. Kiedy staw już się napełnił po brzegi spuszczano wodę na koło. Spiętrzonej wody starczało na 24-godzinną pracę młyna. Mielono zatem w nim ziarno na mąkę i w dzień, i w nocy. Następnie przez dobę młyn był nieczynny i oczekiwał na ponowne napełnienie mini-zalewu na strudze. [...]
W tych dniach, przy okazji Święta Pilicy '2001, dołączyła do nich kolejna, niezwykła rekonstrukcja. Dla wielu gości pilickiego skansenu przedstawia się ona wręcz jako nigdzie dotąd nie widziana sensacja! Jest to bowiem miniatura... młyna pływającego, jaki ponad 200 lat temu mełł ziarno na mąkę dzięki nurtowi Pilicy. [...]
Ta makieta nasuwa oglądającym szczególne złudzenie współuczestniczenia w wydarzeniu dziejącym się na Pilicy przed dwoma wiekami. Oto na wartkim nurcie unosi się niezwykła konstrukcja złożona z trzech solidnych pontonów-pływaków. Drewniane pudła są zespolone poprzecznymi belkami i pomostami. na dwóch prawych pływakach spoczywa drewniany budynek młyna, zaś między trzecim lewym i środkowym jest zamocowane na specjalnym rusztowaniu ogromne koło z wieloma drewnianymi łopatami. Całość unosi się na Pilicy nieruchomo, a to dzięki łańcuchom łączącym pływaki z palami wbitymi w dno rzeki i plażę. Dzięki temu młyn stoi na wodzie, która obraca jego koło. [...]
... pan Jerzy... buduje kolejne makiety dla pilickiego skansenu. [...] Tym razem w miniaturowym warsztacie zainstalowanym w ciasnym pokoiku standardowego M-2 w bloku osiedla Nieborów wyłania się rekonstrukcja mostu, który w 1830 roku miał stanąć na Pilicy w ówczesnej wsi Brzostówka. [...]
Po ukończeniu tej rekonstrukcji pan Jerzy ma zamiar zabrać się do budowy mostu, jaki istniał na Brzustówce przed wojną"

Andrzej Kobalczyk "Młyny Pana Jerzego", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 29 z 20 lipca 2001 r.

--*

"W ostatnich dniach zauważyliśmy nagminny proceder obrywania kwiatostanów lipy z drzew położonych wzdłuż ruchliwych dróg np. w okolicach Prymusowej Woli i pomiędzy Szadkowicami a Kamieniem. [...] ... zebrane w ten sposób kwiatostany zawierają spore ilości metali ciężkich i Bóg jeszcze jeden wie jakich chemikaliów transportowanych naszymi drogami.[...]
zbieracze wcale nie wysilają się na jakiekolwiek wchodzenie na drzewo, dostawianie drabin itp., itd. Po prostu łamią gałęzie, odrywają je od pnia, a dopiero potem zrywają kwiaty. Przecież to zwykły wandalizm i mogłaby się tym zainteresować ochrona środowiska."

zem "Zielarze! Zlitujcie się!", "TOP - Tygodnik Opoczyński" nr 29 z 20 lipca 2001 r.

--*

"W środę późnym popołudniem ponad dwadzieścia cystern napełnionych paliwem lotniczym wyruszyło z bazy paliw w podkoneckiej Baryczy do stacji Warszawa Okęcie. Na stacji w Końskich ktoś z obsługi pociągu zauważył, że z jednej z cystern wycieka paliwo. [...] Odłączono wadliwy wagon od reszty pociągu, który pojechał do Warszawy. Plamy paliwowe zneutralizowano sorbentem. [...] Wagon odtransportowano z powrotem do bazy w Baryczy, gdzie zbadana zostanie przyczyna jego nieszczelności."

/MiK/ "Bombowy pociąg", "Przegląd Konecki" nr 29 z 18 lipca 2001 r.

--*

"Koncepcja realizacji Regionalnego Programu >Pilica< zrodziła się na początku 1996 roku. Przypomnijmy. Chodzi o wybudowanie kolektorów opaskowych na terenach wokół Zalewu Sulejowskiego oraz modernizację oczyszczalni ścieków w Tomaszowie i Piotrkowie, które to obiekty (przede wszystkim oczyszczalnia w Tomaszowie) przejmowałyby wszystkie ścieki. [...]
... Sejmik Województwa Łódzkiego powołał do życia Radę Społeczną Programu >Pilica<. [...]
5 lipca w tomaszowskiej filii Uniwersytetu Łódzkiego odbyło się posiedzenie Rady... [...]
Zarówno prowadzący spotkanie Waldemar Matusewicz, który jest przewodniczącym Rady Społecznej, jak i Krystyna Ozga, wicemarszałek Sejmiku Wojewódzkiego oraz spóźniony minister Marek Michalik [podsekretarz stanu w Ministerstwie Ochrony Środowiska] podkreślali, że >Pilica< to zadanie priorytetowe dla województwa. By mogło być zrealizowane przy wsparciu z funduszy europejskich konieczne jest porozumienie wszystkich zainteresowanych stron, tak by prezentowane było jedno zgodne stanowisko, co do realizacji programu. [...] ... dotychczas udało się opracować dokumentację na budowę obu oczyszczalni i ok. 136 km opaski. Są też pozwolenia na budowę poszczególnych odcinków projektu. [...]
Minister Michalik...[...] ... Zapewniał, że >Pilica< jest na liście programów, które mogą być zaakceptowane do realizacji jeszcze w tym roku. [...]
Program >Pilica< miał być ostatecznie przyjęty do realizacji przez radnych sejmiku wojewódzkiego na początku lipca. Wiadomo już, że termin nie został dotrzymany ze względu na brak podpisania porozumienia przez wszystkie strony. [...]
Kluczowym i zarazem najkosztowniejszym elementem programu >Pilica< jest rozbudowa i modernizacja tomaszowskiej oczyszczalni ścieków. [...]
Jeśli wszystkie problemy... [...] ... zostaną w ciągu najbliższych dwóch miesięcy rozwiązane, to do końca września 2003 roku wszystkie planowane inwestycje muszą być zrealizowane. [...] ... przybyli na spotkanie goście przenieśli się do Skansenu Rzeki Pilicy, gdzie dusichą ze skwarkami podejmować miał ich niestrudzony Andrzej Kobalczyk. To właśnie takie pomysły jak odrestaurowanie młyna-muzeum na brzegu Pilicy, czy budowa ścieżki edukacyjno-rowerowej wokół Zalewu Sulejowskiego mają uatrakcyjniać w przyszłości pobyt nad czystymi wodami Zalewu i Pilicy."

Agnieszka Łuczak >Pilica< ma 5 lat

"W 1984 roku, 19 października, w okolicy Ręczna w niewielkim dopływie Pilicy wypuszczono na wolność cztery pary bobrów, sprowadzone z północy kraju. [...] Po jakimś czasie część bobrów została na miejscu, ale reszta gdzieś przepadła bez wieści. Zguby odnalazły się po paru latach, gdy z różnych miejsc wzdłuż Pilicy zaczęły głównie od wędkarzy dochodzić sygnały, że ktoś albo coś ścina w charakterystyczny sposób nadrzeczne drzewa. [...] Rzadkie gdzie indziej a jeszcze do niedawna nieobecne nad Pilicą bobry zadomowiły się tu na dobre. Rzeka stała się drogą ich migracji. Nie przeszkodził Zalew Sulejowski i tama w Smardzewicach, a nawet niezbyt jeszcze czysta woda.
Bobry są dzisiaj obecne w Pilicy i jej dopływach także poniżej Tomaszowa. [...] Zbudowały tamy m.in. w okolicach Studzianek, podtopiły rolnikom uprawy. [...]
Do podobnej sytuacji doszło jakiś czas temu na terenie Spalskiego Parku Krajobrazowego. Żyje tu obecnie 18-20 bobrzych rodzin. Nad Pilicą, leśnymi strumykami, także nad Gacią powyżej Spały. [...] Niestety ludziom i tutaj nie w smak jest sąsiedztwo z bobrami. Podjęli próby wyrugowania kłopotliwych sąsiadów, wchodząc niestety w konflikt z prawem.[...]
- Systematycznie, raz na kilka miesięcy żeremia są palone, tamy rozwalane, woda spuszczana. [...] Nie chcemy z nimi walczyć, bo w interesie parku leży współpraca a nie konflikt. Musieliśmy jednak przypomnieć, czym, z prawnego punktu widzenia, grozi takie postępowanie [- mówi zastępca dyrektora ZNPK Andrzej Adamowicz]. [...]
Nam nie udało się tym razem podejrzeć bobra. Może powiedzie się innym razem? Miejmy tylko nadzieję, że nie będą wchodziły bardzo w drogę gospodarzom, bo pewnie nie wyjdzie im to na zdrowie. A byłoby szkoda, bo to przecież najlepszy dowód na to, że nie wszystko jeszcze stracone, że natura potrafi jeszcze naprawić nasze błędy."

M-ak. "Bóbr jaki jest...", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 28 z 13 lipca 2001 r.

*

"W nocy z 13 na 14 czerwca w wyrobisku po eksploatacji wapienia w pobliżu Tarnawej Góry (gm. Moskorzew) nieznani sprawcy porzucili beczki z resztkami różnych substancji chemicznych. Zaalarmowanie przez zaniepokojonych dokuczliwym zapachem mieszkańców pobliskiej wsi strażacy z Komendy Państwowej Straży Pożarnej we Włoszczowie odkryli na terenie dzikiego wysypiska śmieci znajdującego się w >kamionce< 25 metalowych 200-litrowych beczek i 6 plastikowych 60-litrowych pojemników. Beczki były pootwierane, dlatego część substancji przedostała się do gleby. [...]
... ustalono, że w beczkach znajdują się pozostałości m.in. chlorku metylu, acetonu, chloromrówczanu etylu. Szczególnie ten pierwszy mógł być niebezpieczny; [...] Okazało się, że substancje skaziły tylko wierzchnią warstwę, najgłębiej do 15 centymetrów."

"Niebezpieczny >podrzutek<"

"... 11 czerwca br. w siedzibie Starostwa odbył się finał powiatowy Konkursu wiedzy o przyrodzie powiatu włoszczowskiego. Celem konkursu jest propagowanie wiedzy o walorach przyrodniczych powiatu, rozbudzenie zainteresowań i pogłębienie wiedzy o Ziemi Włoszczowskiej jako Małej Ojczyźnie, jak również integracja środowisk szkolnych. [...] ... radioodtwarzacze CD, aparaty fotograficzne, książki, otrzymali: w kategorii gimnazjów - Karol Jankowski z Krasocina, Barbara Wójcik z Oleszna i Kinga Ptak z Gimnazjum nr 2 we Włoszczowie; w kategorii szkół średnich: Monika Początek z Liceum Ogólnokształcącego, Tomasz Gaik z Zespołu Szkół Rolniczych i Karolina Cieślińska z LO."

"Konkurs o przyrodzie powiatu"

"Wodnik to kolejny przedstawiciel rzędu żurawiowatych i rodziny chruścieli. [...]
W powiecie włoszczowskim wodnik występuje licznie, największe jego skupiska znajdują się na stawach rybnych. Szczególnie liczna populacja wodnika zasiedla cały kompleks stawów w Chotowie oraz w okolicy Rudki i Biadaszka"

Bartosz Piotrowski "Wodnik (Rallus aquaticus)"

"Sołectwo Zabrody to połać Ziemi Włoszczowskiej najdalej wysunięta w kierunku północno-wschodnim. [...]
... atrakcją terenów wokół tego sołectwa są osobliwości naturalnego środowiska. Są okazy starych drzew, liczne cieki wodne i starorzecza, jest w wielu miejscach dziewiczość ostępów leśnych, jest wreszcie bardzo ciekawy rezerwat przyrody (o nazwie >Oleszno<) z jesionem wyniosłym i olszą czarną, są wreszcie owiane legendą takie miejsca jak Piekiełko, Topielnica, Mokry Las..."

Jan Stawowczyk "Zabrody"

"Głos Włoszczowy" nr 7/lipiec 2001 r.

*

"Tu u podnóża Wrót do Modrych Wrót zamyka się koło historii. Kończymy bowiem dzieło zaczęte przez naszych poprzedników, którzy w 1935 roku postanowili utworzyć Park Turystyczny - Niebieskie Źródła. [...] Te zdania wypowiedziane przez senatora Jerzego Adamskiego w niedzielę podczas symbolicznego aktu otwarcia nowo wzniesionej, stylowej bramy rezerwatu Niebieskie Źródła, stanowiły główne przesłanie tegorocznego, IV Święta Pilicy. [...]
... organizatorami pilickiego święta byli wspólnie: Stowarzyszenie Przyjaciół Pilicy i Nadpilicza oraz Wydział Promocji Miasta i Współpracy z Zagranicą UM. Wstępem do tegorocznych >imienin Pilicy< był uroczysty akt przekazania zwiedzającym, pierwszych obiektów i ekspozycji tworzonego od 2 lat Skansenu Rzeki Pilicy. Nastąpił on w piątek dokładnie w samo południe z udziałem blisko 50-osobowej grupy najwierniejszych sojuszników pilickiego skansenu, w tym także z zagranicy.
Pierwszą część ceremonii, trwającą przed młynem (niestety, w strugach deszczu) otworzył niedawno reaktywowany Zespół Pieśni i Tańca >Piliczanie<. Za tło posłużył nowo zbudowany u podnóża młyna drewniany most nad wykopanym kanałem wodnym, a także stare powozy i sanie z Brzustówki oraz zabytkowe kajaki z Pilicy. U wejścia do młyna gości witali: młynarzowa (w jej rolę wcieliła się znana poetka ludowa z nadpilickiego Lubiaszowa Krystyna Wieczorek) z młynarzem (w osobie niżej podpisanego).
Przy akompaniamencie młynarskich i nadpilickich przyśpiewek obficie serwowanych przez >Piliczan< i młynarzową nastąpił ceremoniał przybijania do odrzwi młyna >podków na szczęście<. [...]
Następnie goście, prowadzeni przez młynarzową i młynarza, podziwiali pieczołowicie odrestaurowany budynek młyna i jego kompletne wyposażenie, a także urządzone we wnętrzu ekspozycje. [...]
Najbardziej jednak widowiskowa była niedzielna odsłona pilickiego święta. Przy sprzyjającej, słonecznej pogodzie trwał przy skansenie i na Niebieskich Źródłach niezwykły spektakl odtwarzający sceny czerpania źródlanej wody przez brzustowskich woziwodów sprzed 100 lat.
Widowisko, wypełnione recytacjami dawnych i nowszych opisów i wierszy o Niebieskich Źródłach, przeplatało napełnianie beczki wodą czerpaną wiadrami z wywierzyska. Na koniec >Piliczanie< odtańczyli obok wywierzyska siarczystego oberka. Uwieńczeniem historycznego widowiska było przewiezienie źródlanej wody na lewy brzeg Pilicy ulicami Brzustówki i zaprezentowanie niecodziennego orszaku woziwodów gościom tomaszowskiego festiwalu.
Na koniec dodajmy, że Skansen Rzeki Pilicy będzie otwarty w sezonie letnim w każdą sobotę i niedzielę w godz. 12.00-16.00."

Andrzej Kobalczyk "Powrót do źródeł", "Tomaszowski Informator Tygodniowy" nr 27 z 6 lipca 2001 r.

*

"Zawsze do Końskich chętnie wracam - powiedział na otwarciu swojej wystawy w >Atucie< Paweł Pierściński, jeden z najwybitniejszych polskich fotografików, który swoją wrażliwością i wyobraźnią artysty opisał piękno kieleckiej ziemi przy pomocy aparatu fotograficznego. [...]
Wrażliwość i intelekt niezawodnie były z nim wszędzie: na pobrużdżonym polu i na miedzy, gdy pochylał się nad motylem, w katedrze i pod >sunącym< niebem. Mój Boże, tyle świata na odrobinie ziemi między Wisłą a Pilicą, na domiar tak charakterystycznie ukazanej i jako jedna, logiczna całość."

/ELLA/ "Pielgrzym z fotograficznym aparatem", "Przegląd Konecki" nr 27 z 4 lipca 2001 r.