Start Region Przyroda Kluby Prasa Poezja Galeria Linki
               
 

Sylwester Jedynak


PREHISTORIA

Dawno temu
byli Celtowie
naród północy
na ziemi naszej
- czy na Wierzchowiu?
Mieli żony dzieci
i zamierzchłą mądrość
na życie.
Odeszli z inwentarzem
sposobów na trwanie
zaginęli w archeologii.
W nas pozostały
głęboko skryte
echa obcych mitów
i legend.
Trzeba doskonałego ucha
aby z szumu stuleci
wyłowić partytury
podobnie brzmiacych
nut prehistorii.
Oczami wyobraźni
odczytać
zmurszałe testamenty.

       
         
     
ZABAWA

Wicią nagiej trzciny
pisywałem znaki
na sypkiej tafli
piasku nadrzecznego
treści tajemne
symbole natury
wzory chemiczne
wizje republikańskie
tory balistyczne.

Anarchistyczna rzeka
szydziła figlarnie
zmywała obce jej rebusy
chichotała w zakolach
mam swoje
a jestem żywiołem
i żyję
i płynę!

 
         

DZIECIŃSTWO

Na południu
nad Wierzchowiem
stoją wielkie lasy
sosny bez imienia
świerki bez nazwiska
niczyje jak puszcza.
Chodziłem do lasu
poszukiwać skarbu
niczyjego nijakiego.
Jak znalazłem
to zgubiłem
jak w dzieciństwie
bywa.
Sepleniłem słowa
proste
upadały w wodę
olchom pod
korzenie
w cienie wiklinowe.
Odbijane jak
promienie
powracały
pluskiem ryby
lotem modrej ważki
skarbem wielkim
złotoustym.

       
         
     
TĘSKNOTY

Nad Krasną
wzdłuż wąskiej rzeki
były obszerne łąki
serwitutowe -
rzeka zmalała
łąki zestepowiały.
Wy nie wiecie
jak tam pięknie
słychać dzwony -
nowe dzwony z kościoła
biją na chwałę
zmarłym -
spiżowy głos liże
fale zajęczej rzeki.
bijcie dzwony
swe podzwonne i nieużytkom
co z ziemi wyrastają
upokarzającym krajobrazem
pustką jałową
bez umysłu.

 
         

ZWIERCIADŁO

Stanąłem nad wodą
na zakolu rzeki
tafla duża
jak płachta na siano
powierzchnia równa
dno lustrem odbija
niebo chmury i olszynę.
Pochylam głowę -
trzeba się wychylić
zobaczyłem siebie
odwróconą postać
wizerunek samotności
jak echo bez głosu
tatuowane na piasku.
Zasłoniłem oczy dłonią
i przez materię tkanek
widzę:
mam nogi oracza
mam ręce siewcy
twarz jak bochenek
a duszy nie widać
tylko odblaski
wypełniają tę próżnię.

       
         
     
DOŻYWOCIE

Nie pomogły ołtarze
ciskano gromami
w sakrament natury
i chyba byłem przeklęty
nie stałem się
apostołem
pędzę zwykłe dożywocie
a opadłe stosy
obiegowych metafor
sypały groble gniewu
nienawiści i rozpaczy
niech jęczy w bólach
dobrodziejstwo nieba
może spaść sakra
z makowych główek
nie doczekam
nie będzie
liturgicznego aktu
z kamieniami.