Start Region Przyroda Kluby Prasa Poezja Galeria Linki
               
 

Barbara Gajewska

 
A MOŻE BY TAK...

a może by tak
pod koniec wieku
na zaproszenie pana Tuwima
do Tomaszowa na dzień pojechać
wrześniowej ciszy
trochę zachować

może tam jeszcze
pani Teresa
z babiego lata
wiersze gdzieś przędzie
z liści winogron
czas słony kapie
nabrzmiewa nagość
mojego "jestem"

a może by tak...
panie Julianie
pani Teresa i ja i ktoś jeszcze
Niebieskim Źródłom niebieskość nieba
rzucimy garścią w słowach niebieskich

może ugłaskać
da sie minięcie
chorał milczenia
z drugiego brzegu
nurtem Pilicy
spłynie mi w ręce
bym mogła obmyć
czekania ciemność

     
         
       
RZEKA JAK INNE I RZEKA INNA

wpięta w zieleń sulejowskich łąk
czas zatrzymuje w leniwym pędzie
kruchością spojrzeń głaskana
jak słowo pierwsze
była
jest
i będzie

była
gdy zmierzchy modlitwą nabrzmiałe
nieśli cystersi z Podklasztorza
jest
gdy ja jestem - kropla nanizana
na czasu strunę - jej fala rzeźbiona

rzeka jak inne i rzeka inna
gdy we mnie źródła pamięci otwiera
gdy błękitnieje w błogim zapomnieniu
gdy mnie wprowadza w nachylenie "teraz"

przepłynął Niemen przez łany zachwytów
pani Elizy wielkiego Adama
obmywa Wisła rany Baczyńskiego
zbiera Pilica moje perły trwania

         
 
WĘDRÓWKI NADPILICZNE

widziałam cię rzeko byłam z tobą
spływałaś spełnieniem z dziecięcych snów
szczęściem wilgotnym

zbierałaś śpiewy pląsań i ciszę zachwytów
śmiech źródlany rzucali ci chłopcy
wiankiem marzeń stroiły dziewczęta
gdy dzień zatapiał pewność kształtów
gdy cienie coraz dłuższe
splatały się w tobie
drogi drganiem

niosłaś świeżość naszego czasu
witałaś nas pulsująca czekaniem
w Sulejowie Inowłodzu Spale
tak jak my nienasycona
w pieśni fal
i ciał

widzę cię rzeko jestem z tobą
rozmyte ślady stóp chłopców i dziewcząt
nie dadzą się już wyłuskać
z wody innej

     
         
        WIERSZ Z PIOTRKOWA WYSNUTY

chciałam wiersz wysnuć
czule
ze snu piotrkowskich ulic -
....................rozbiegły się w coodzienność
....................plamą szarą
....................swojego czasu
....................moich słów

chciałam wiersz zedrzeć
zachwytem
z ciał starych kamieniczek -
....................w cieniu nie moich rąk
....................nie było mojego echa

a przecież -
tu mieszkam

przemijaniem wrastam
w topole przy Kostromskiej
nadzieje rodzę
nad ranem -
....................w milczeniu wiersza
....................odchodzą
....................splątane
....................tęczę nad Strawą rozwijać

tu żyję

rzucam spojrzenia
jak płatki ciszy
na procesji słów
w święto ludzkiego ciała
.....................................
czemu więc umilkł
mlecznej drogi chorał
gdy wiersz z Piotrkowa wysnuć chciałam

         
 
W LESIE

na majestatach brzóz
odzianych w biało-zielone ornaty
tkane skrawkami błękitu
przysiadła zachwytem cisza

spod ramion tryskały strugi rozkoszy
oddania ciała ziemi zielonej
oddania ziemi
ciału

mogłam wrócić w zielony śmiech
z oczyma pełnymi zielonej trawy

mogłam uczestniczyć w uczcie słońca
przy zielonym stole
z zawsze wolnym miejscem
dla zbłąkanego celu

w lesie-pałacu z żywych ścian
szeptałam ziemi prośbę rzucałam
drzewom głuchym

musiałam odejść wyśmiana
nadzieją zieleni
i radością słońca